Znajomość, Utrzymanie i Nauczanie Wiary
Komentarz do parszy „Szemot” (części „Imiona”):
Szemot/2Moj/Exodos/Wj 1,1-6,1;
Iz 27,6-28,13; 29,22-23; Jr 1,1-2,3; Dz 7,17-29.
Znajomość i uznawanie źródeł w praktyce wiary.
Rozważanie należy zacząć od samodzielnego
przeczytania lub wysłuchania fragmentów Biblii.
1. Wcześniej Omawiane Zagadnienia
Tematy tego czytania inne niż omówione w tym tekście,
były komentowane w poprzednich cyklach czytania Tory:
– Życie i czyny Moszego przygotowujące do służby Bogu;
– Znaczenie i zwyczaje wymowy Imienia Bożego;
– Wybór właściwej postawy w trudnej sytuacji;
– Cechy człowieka, który zbliża się do Boga;
– Prowadzenie Boga do wyznaczonych celów;
– Ustanowienia (Przykazania) jakie Bóg dał w parszy Szemot;
– Autorytet przywódcy oparty na wierności, a nie na osobie.
Są one rozważane we wcześniejszych artykułach:
– Droga do Bycia Wybranym;
– Imię Boga na Wieczność;
– Rozeznanie Trudności;
– Odpowiedni Człowiek dla Boga;
– Wybranie i Udoskonalenie;
– Ustanowienia Boga w Parszy Szemot;
– Autorytet i Przywództwo.
Poprzednie komentarze rozważają już praktyczne i duchowe treści parszy,
więc warto kliknąć i otworzyć artykuły wskazane w odnośnikach powyżej.
2. Znajomość…
Szemot/2Moj/Exodos/Wj 1,6-8:
ויּמת יוסף וכל אחיו וכל הדּור ההוּא”
וּבני ישׂראל פּרוּ ויּשׁרצוּ ויּרבּוּ
ויּעצמוּ בּמאד מאד ותּמּלא הארץ אתם
„ויּקם מלך חדשׁ על מצרים אשׁר לא ידע את יוסף
a_synowie Iszraela rozplenili_(się) i_rozrodzili_(się) i_rozmnożyli_(się)
i_silnymi_(stali_się) bardzo (i)_bardzo, a_napełniła_(się) ta_ziemia nimi
i_powstał król nowy nad_Micraim, który nie znał tego Josefa.”
Po przypomnieniu imion i liczby osób z rodziny Jakuba
historia opisana w parszy „Szemot” zaczyna się zaniku wiedzy o Josefie,
który nie był znany przez kolejnego faraona Micraim (Egiptów).
Jest zupełnie nie do pomyślenia, żeby władca nie znał najnowszej historii
i szczególności nie wiedział co zapewniało dobre działanie jego państwa,
więc zamiast kontynuacji sprawdzonych rozwiązań zaczął wymyślać alternatywy,
które mogły okazać się gorsze i rozbić lub całkiem zniszczyć jego państwo…
W rozważeniu i zrozumieniu tej sprawy mogą pomóc konteksty,
niedawno czytane w naszej społeczności w cyklu studiowania całej Biblii,
praktykowanego oprócz tradycyjnego, corocznego cyklu studiowania Tory:
w Księdze Ezry (Ezdrasza) przedstawiono kilka przykładów dekretów królów,
które zostały wydane w oparciu o odnalezienie świadectw w kronikach
i w ten sposób przedstawienie królowi powodów do podjęcia decyzji…
W związku ze sporem o odbudowę Świątyni i Jeruszalaim,
przeszkody czynione przez sąsiednie narody i skargi do króla
podczas panowania w Parasie (Persji) króla Dariusza
Zekarijah, Haggai, Zorobabel i Jeszua powołali się na dekret Cyrusa
i zasugerowali, żeby sprawdzić to w skarbcu (w archiwach).
Ponieważ dokument potwierdzający dekret został znaleziony,
król Dariusz wydał zgodny z nim rozkaz – powtórzył wszystko.
W związku ze znalezionymi dokumentami Dariusz nie miał wyboru,
bo jak o tym w Biblii świadczą np. Księga Daniela oraz Zwój Ester
według prawa Medów i Persów dekrety królów są nieodwołalne
i ani wydający ani ich następcy nie mogą ich zmienić ani anulować,
żeby nie dawać innym wzoru podważania i sprzeciwiania się władzy;
ale mają obowiązek potwierdzić to, o czym wcześniej postanowiono
i to wykonać lub przynajmniej umożliwić innym wykonanie;
dlatego nie można było nie wrzucić Daniela do lwiej jamy
ani cofnąć pozwolenia na zgładzenie Jahudim (Żydów),
a jedynie pozwolić im się bronić i pokonać wrogó,
więc trzeba było wojny domowej by naprawić błąd…
Władza króla Persów to nie decydowanie i robienie co się zechce,
ale odpowiedzialność za wiarygodność i autorytet urzędu króla,
dlatego król sam też musi dotrzymywać słowa i spełniać prawo.
Nie wiadomo czy król Dariusz prawdziwie chciał odbudowy Świątyni
ani czy sam zgadzał się z wydatkami z królewskiego skarbca na ten cel;
bo być może zrobił to jedynie z powodu wcześniejszego dekretu Cyrusa,
który musiał uznać jako obowiązujący i niepodważalny…
W sporze o odbudowę Świątyni i Jeruszalaim były jeszcze inne świadectwa:
przeciwnicy wskazali królowi historię o tym, że miasto było buntownicze;
na podstawie czego wydano dekret zakazujący odbudowę murów…
Dlaczego jednak to postanowienie mogło być cofnięte, gdy inne nie?
Dlaczego ten sam król wydał też dekret korzystny dla Jahudim (Żydów)
i nakazujący nauczanie Tory i spełnianie Tory pod groźbą kary śmierci?
Z pewnością ważne jest, że król zastrzegł w dekrecie możliwość zmiany,
ale istotne są też powody, które sprawiły, że o tym pomyślał…
W dotychczasowym panowaniu perskim Jeruszalaim było w ruinie,
zamieszkiwała je garstka repatriantów, którzy wrócili z niewoli,
więc miasto ani się nie buntowało ani nie miało takiej możliwości;
zaś znalezione kroniki świadczyły o buntach przeciwko innym,
z czasów panowania w regionie Babelu (Babilonu) i Aszuru (Asyrii),
które zostały przez Paras (Persję) pokonane i zdobyte…
…ale kiedy królowie Parasu zdobywali jakieś nowe ziemie,
to nie uważali, że rządzą od teraz po prostu coraz większą Persją,
a tytułowali się „ksajatija ksajatijanam”/”szachin szach” („król królów”),
co oznaczało, że mają wiele tytułów i rządzą wieloma krajami,
stają się jednocześnie władcami wielu połączonych w jedno państw,
które stawały się częściami ich międzynarodowego imperium,
w którym ustanawiają namiestników lub czynią nimi byłych władców
(jak np. w Jeruszalaim Zorobabela, który był potomkiem królów),
a ich historie, osiągnięcia i kultury wchodziły w dziedzictwo króla…
…który mógł z nich czerpać wiedzę, ale nie musiał się z nią zgadzać;
mógł uznawać fakty z historii za ważne, a ustanowienia mądre i dobre,
ale nie musiał utożsamiać się z władcami, którzy zostali obaleni
i nie musiał potwierdzać autorytetów, które zniósł i zastąpił;
więc wedle swego uznania mógł z tego korzystać tylko częściowo.
W Biblii „Królem Królów” lub „Władcą Królów” są np. Bóg i Mesjasz,
zaś tradycja judaizmu nazywa Boga nawet „Królem Królów Królów”
wyraźnie stawiając Boga ponad wszystkimi ziemskimi władcami.
Prawdopodobnie coś zbliżonego zdarzyło się w Micraim (Egiptach),
choć tam faraon nie został obalony przez zewnętrznego wroga,
a raczej dynastia wymarła (lub rodzinę władcy zabił ktoś z kraju)
i po jakiejś wewnętrznej rywalizacji tron objął inny władca,
który w celu wzmocnienia swojego zdobytego „prawa do tronu”
postanowił przepisać historię – zmienić ją na swoją korzyść,
np. przypisując sobie lub swoim przodkom wielkie dokonania
i wymazując osiągnięcia znaczącej konkurencji, np. rodu Josefa,
o którym w kolejnych pokoleniach po tym już wcale nie słyszano…
Te historyczno-polityczne przykłady dotyczące świeckiej władzy
pokazują, że faktyczni kontynuatorzy lub uznający się za kontynuatorów
są zobowiązani i zachowują ustanowienia poprzedników, których uznają;
zaś zdobywcy, którzy uważają, że poprzedników pokonali i przejęli władzę
wybierają i biorą sobie tylko to, co jest im wygodne i użyteczne
dając sobie możliwość odrzucenia i zniszczenia całej reszty…
Sprawa ta jest jednak warta rozważenia też dlatego, że ma wymiar duchowy:
Jeśli ktoś chce być wiernym czcicielem Boga i kontynuować drogę świętych,
o których czyta w historiach w Biblii, np. Abrahama, Dawida i Jeszui (Jezusa),
to ma obowiązek odnajdywać i zachowywać to, co oni uznawali i spełniali
zarówno z ustanowień samego Boga jak i własnych dobrych rozstrzygnięć;
dlatego przestrzega pierwotnego porządku ukazanego w źródle wiary.
Jeśli ktoś wybiera sobie tylko części lub odrzuca Prawa i wzory z Biblii,
to w praktyce czyni siebie „zdobywcą”, który „pokonał biblijną wiarę”,
dlatego może w jej miejsce ustanawiać i propagować coś swojego;
dlatego obala poprzednie porządki ze źródeł, których nie ceni.
Bardzo istotne jest tu rozróżnienie „pierwotnego„ oraz „poprzednich„,
bo w wielu sprawach nie wiadomo czy aktualne jest „pierwotne”,
bo w historii mogło zajść już wiele różnych zmian w tym zakresie;
dlatego powrót do „pierwotnej” może wymagać zmian „poprzednich”,
istotne jest jednak, że musi to opierać się na szukaniu w źródle, w Biblii
i przyjmowaniu do spełniania tego, co jest udokumentowane w historii,
a nie może być mowy o zmianach w dowolny sposób i bez źródła.
3. Utrzymanie…
Szemot/2Moj/Exodos/Wj 5,1.6-9.17-18:
ואחר בּאוּ משׁה ואהרן”
ויּאמרוּ אל פּרעה כּה אמר יהוה אלהי ישׂראל
שׁלּח את עמּי ויחגּוּ לי בּמּדבּר
(…)
ויצו פּרעה בּיּום ההוּא
את הנּגשׂים בּעם ואת שׁטריו לאמר
לא תאספוּן לתת תּבן לעם ללבּן הלּבנים
כּתמול שׁלשׁם הם ילכוּ וקשׁשׁוּ להם תּבן
ואת מתכּנת הלּבנים אשׁר הם עשׂים תּמול שׁלשׁם תּשׂימוּ עליהם
לא תגרעוּ ממּנּוּ כּי נרפּים הם על כּן הם צעקים לאמר
נלכה נזבּחה לאלהינוּ
תּכבּד העבדה על האנשׁים ויעשׂוּ בהּ
ואל ישׁעוּ בּדברי שׁקר
(…)
ויּאמר נרפּים אתּם נרפּים על כּן אתּם אמרים
נלכה נזבּחה ליהוה
ועתּה לכוּ עבדוּ ותבן לא ינּתן לכם
„ותכן לבנים תּתּנּוּ
i_powiedzieli do farao(ha): Tak mówi יהוה, Bóg Iszraela:
Poślij ten lud_Mój, aby_świętowali dla_Mnie na_pustyni.
(…)
I_rozkazał farao(h) w_dniu tym_oto
oto tym_poganiaczom w_ludzie i_tym nadzorcom_jego mówiąc:
nie dodawajcie, aby_dawać słomy dla_ludu do_wyrabiania tych_cegieł
jak_wczoraj [i]_przedwczoraj, oni niech_pójdą i_zbierają dla_siebie słomę,
a_tę ilość cegieł, którą oni zrobili wczoraj [i]_przedwczoraj nałożycie na_nich;
nie ujmiecie z_niej, bo leniwi oni, na_skutek czego wołają mówiąc:
’pójdziemy złożyć_[oddanie] dla_Boga_naszego’,
cięższa_(będzie) ta_praca dla tych_ludzi i_uczynią ją,
a_nie_uczynią według_słów daremnych.
(…)
I_rzekł: leniami wy, leniami, na_skutek czego wy mówiący:
’pójdziemy złożyć_[oddanie] dla_יהוה [Boga]’,
a_teraz idźcie, pracujcie, a_słomy nie da_(się) dla_was,
a_ilość cegieł oddajcie.”
Kiedy Mosze(h) (Mojżesz) po raz pierwszy przyszedł do faraona
nie mówił o wypuszczeniu Iszraela aby utworzył swe państwo w innej ziemi,
nie chodziło o pozwolenie im odejść na zawsze i uniezależnienie się;
ale tylko by poszli spełnić święto dla Boga w odległości 3 dni drogi,
a zatem o pozwolenie na odejście na czas od 7 do około 15 dni
(zależnie o jakie święto miało chodzić i czy z przygotowaniem).
Faraon pomyślał: „Chcecie świętować – macie na to jeszcze siły i czas?,
to znaczy, że możecie więcej pracować, dołożymy wam, to wam się odechce!„;
i był to atak na praktykowanie wiary, próba pozbawienia chęci czczenia Boga,
na co obciążenie nadmiarem obowiązków jest jednym ze sposobów…
W przywołanym już wcześniej Zwoju Ester jest pokazany inny sposób,
nie chodzi jednak o próbę zgładzenia, jaką Haman podjął później,
ale była nim wielka uczta zorganizowana przez króla Parasu,
na której każdy mógł „bawić się” tak, jak mu się podobało:
robić cokolwiek chciał i w sposób w jaki chciał, albo nie,
w tym np. upijać się, ale bez przymusu w tym zakresie,
bez ustanawiania jakichkolwiek obowiązków co do świętowania,
sposobem zwiedzenia było wiec tutaj rozluźnienie dyscypliny,
która dla wszystkiego określa właściwe sposoby i granice…
Trzeci sposób odciągania od Boga ukazują Księgi Machabejskie
i ponownie nie chodzi o późniejsze prześladowania i morderstwa,
ale o próbę skorumpowania i nakłonienia do zła zapłatą i zaszczytami,
jakie zaoferowano Matitjahu z Modin, żeby dał wzór odstępstwa
i jako szanowany starszy społeczności nakłonił do tego innych…
Trzeba tu jednak zwrócić uwagę, że źródłem korupcji są rządzący,
więc w monarchii decydował i do zła nakłaniał innych król,
ale w demokracji mogą to być wyborcy lub ich przywódcy
sprawiający, że starsi nauczają co się podoba zamiast prawdy…
Rozważając te trudności zwykle myśli się o takich przeciwnościach z zewnątrz,
ale trudniejsza część sprawy jest taka, że możemy je sobie sprawiać sami:
– możemy chcieć zrobić lub kupić coś, co wymaga nadmiaru pracy,
w następstwie czego brakuje sił i chęci by uczestniczyć w zgromadzeniu;
– możemy skorzystać z okazji, że czegoś nie dało się spełniać dobrze,
żeby począwszy od tego na trwałe spełniać to w uproszczony sposób,
bo przyzwyczailiśmy się do tymczasowego, byle jakiego rozwiązania;
– można próbować nakłaniać lub nawet wymuszać na przełożonych,
żeby zamiast strzeżenia i egzekwowania prawdy spełniali oczekiwania
i nauczali tego, co bardziej się podoba i czego chcą członkowie
albo nie nauczali tego, co jest trudne i traci na popularności…
Gdy ktoś błędnie traktuje Szabat tylko jako „jedno z Przykazań 'Dekalogu'”,
to może mu się wydawać, że wystarczy „uświęcić Szabat odpoczynkiem”,
a zatem jedynie nie pracować i przeleżeć czy nawet przespać cały ten dzień;
ale w rzeczywistości Tora(h) wymaga też zwołania w Szabat w zgromadzenia,
które ma stawić się na dźwięk trąb – jest to obowiązek wszystkich członków.
Wcześniejsze zdanie wypowiedziane przez Boga na Górze Synaj mówi też:
„przez 6 dni będziesz pracował i wykonasz całą swoją pracę„,
czego sensem nie jest wzięcie obowiązków ponad miarę i praca ponad siły,
nie oznacza to „jak weźmiesz pracę za 10, to zdołasz zrobić pracę za 10”,
ale znajomość swoich możliwości i zaplanowanie pracy, której się podoła,
którą zwykłym nakładem pracy zdoła się wykonać w całości na czas,
żeby Szabat też mógł być godnie świętowany ze zwykłymi siłami
(a pozostałe prace należy zaplanować i wykonać w kolejnym tygodniu);
więc jeśli ktoś nie jest w stanie należycie uczestniczyć w zgromadzeniu,
to powinien zmniejszyć sobie ilość pracy we wcześniejsze dni!
Rozluźnienie dyscypliny dobrze będzie rozważyć na 2 przykładach:
W czasach biblijnych, apostolskich i przez większość talmudycznych
mędrcy judaizmu byli stanowczo przeciwko obliczanemu kalendarzowi,
który działał by bez regularnej weryfikacji i potwierdzania obserwacjami
i obalali próby wprowadzenia takiego przez niektórych rabinów;
jednak około połowy IV wieku n.e. taki kalendarz jednak przyjęto
(w jakiejś początkowej formie, która później była jeszcze reformowana),
bo np. z powodu prześladowań, które zarządził cesarz Konstancjusz II,
w tym zakazu zwoływania Sanhedrynu i rozgłaszania jego postanowień
(a zatem między innymi comiesięcznych wyroków o obserwacji nowiu),
nawet gdyby nie było zamiaru podporządkowania się ograniczeniom,
przekazywanie wiadomości w ukryciu było zbyt wolne i trwało zbyt długo,
więc społeczności w diasporze potrzebowały wyznaczać daty niezależnie
przy pomocy ustalonych reguł, które będą wspólne dla wszystkich…
Początkowo kalendarz został przyjęty jako rozwiązanie tymczasowe,
które powinno zostać wycofane, gdy tylko ustaną przeciwności;
a jednak minęło już wiele setek lat jego dalszego stosowania bez powodu…
Dla zwykłych wyznawców judaizmu różnica w praktyce niemal nie istnieje,
ale dla rabinów, którzy podejmują decyzje, to jest wielkie uproszczenie.
Sanhedryn obradował w trudniejszych czasach i przy większych podziałach,
więc obecnie nie powinno być niemożliwe wybranie i zwołanie kolejnego,
który mógłby powrócić do wyznaczania miesięcy obserwacjami Księżyca,
ale wtedy trzeba by znów nauczyć się oceniać świadectwa obserwacji,
co miesiąc obradować w tej sprawie i co miesiąc rozgłaszać wyrok,
zaś rabini z różnych stronnictw musieliby rozmawiać i się porozumiewać,
w tym rozstrzygać rożne sporne sprawy po myśli jednych, a inaczej niż inni,
a raczej nie chcą tego robić – każdy woli pozostać przy swoim stanowisku
i po prostu praktykować je oddzielnie od tych, którzy mają inne;
więc łatwiej dla nich jest nie podejmować tego tematu
i ciągle mieć kalendarz, który od dawna ich „łączy”…
Jeszcze 10 lat temu ani w judaizmie ani wśród praktykujących „chrześcijan”
bez poważnego powodu nie opuszczono by cotygodniowego zgromadzenia
(a matka Mesjasza w ostatnim miesiącu ciąży przeszła pieszo około 150 km
pielgrzymując na Święto Szałasów i by wtedy zostać spisaną wraz z mężem,
a nawet jeśli mieli osiołka, to niósł bagaże i nie zapewniał komfortu samochodu,
zaś oni co rok chodzili 3 razy po 5 dni w jedną stronę nawet z małymi dziećmi);
jednak ograniczenia pandemiczne sprawiły, że przyjęto awaryjne rozwiązania
i tymczasowo normalnym stało się uczestnictwo zdalne – w transmisji w Internecie,
do czego ludzie w znacznym stopniu się przyzwyczaili i nie zostało to wycofane…
Stało się jak w znanej anegdocie o „urywaniu nóg kurczaka przed pieczeniem”
(co zaczęło się dlatego, że babcia miała za mały piekarnik, a stało przepisem)
lub też w nawet bardziej wyrazistej historii o „przywiązywaniu kota przełożonego”
(kot przeszkadzał w modlitwach w klasztorze, więc przywiązywano go poza salą,
potem umarł przełożony, po nim kot, a inni kupili nowego, żeby go przywiązywać;
zatem początkowy problem stał się tradycją o dawno zapomnianym pochodzeniu).
Oczywiście większość synagog judaizmu i zborów „chrześcijańskich”
to są społeczności lokalne mające miejsca zgromadzeń blisko domów,
gdzie prawie każdy powinien być w stanie dotrzeć pieszo w krótkim czasie,
bo odbywa się to w obrębie ich wsi, miasta lub osiedla dużego miasta;
zaś np. niepełnosprawni i nie mogący opuścić szpitala czy domu opieki
są tam odwiedzani i otrzymują duchową posługę w takim miejscu.
Judaizm mesjański nie jest tak popularny, nie ma tylu członków,
wiele osób lub rodzin jest samemu w mieście czy nawet województwie,
a miejsce zgromadzeń może łączyć osoby z całego kraju i zagranicy,
więc ani nie są w stanie przybyć na zgromadzenie w każdy Szabat
ani nie ma możliwości, żeby co Szabat ktoś udawał się do nich;
więc czasami wyjątkowa forma uczestnictwa ma uzasadnienie,
ważne jest jednak, żeby tego nie nadużywać, co się zdarza…
Każdy powinien uczciwie przypomnieć sobie i ocenić w swojej sprawie:
o ile zmieniła się droga (odległość, czas, koszt), a o ile uczestnictwo
(licząc łącznie podróże tam i z powrotem oraz pobyt w zgromadzeniu),
czy spadek obecności jest proporcjonalny do utrudnionej drogi,
czy trwa to o tyle dłużej i kosztuje więcej, że nie da się jak dawniej,
czy są jakieś inne i jak bardzo istotne powody ograniczenia przyjazdów,
czy jednak powinno się być w stanie być na zgromadzeniach częściej:
jeśli nie zawsze w zborze, to spotykając się z mieszkającymi najbliżej
i wtedy z nimi ewentualnie łącząc się z częścią innego nabożeństwa,
np. w celu wysłuchania nauczania, którego u siebie nikt nie prowadzi.
Jeśli nie można się nigdzie udać, to można kogoś zaprosić do siebie
i można mieć zgromadzenie we własnym domu, o ile ktoś przyjdzie
(odwiedzanie chorych i pomoc im to ważna praktyka pobożności).
Mesjasz Jeszua (Jezus) nauczał o „wąskiej drodze i ciasnej bramie„,
zatem osiągnięcie życia [wiecznego] wymaga ścisłego stosowania instrukcji,
a nie wybierania co się komu podoba lub nie podoba, co kto chce lub nie
(mając przy tym świadomość, że większość ludzi nie idzie tą wąską drogą);
bo samodzielne stanowienie całkiem różnych dróg przez różnych ludzi
to nie tylko „szeroka droga”, ale „plac”, na którym wiele kręci się w kółko.
Prawdziwa biblijna droga to nie jest dowolność poglądów i zwyczajów,
ale obowiązek uznania i stosowania tego, co Bóg objawił i co opisano.
Do korupcji dochodzi w związkach religii z polityką i świecką władzą,
gdy duchowni nie są takimi jak np. Josef, Daniel czy Mordechaj,
którzy byli gotowi podejmować ryzyko, żeby trwać w wierności
i w razie potrzeby występowali przeciwko decyzjom władców;
ale jak cedukim (saduceusze) nie marnują nadarzających się „okazji„
i w zamian za korzyści dopasowują nauczanie i praktykę do oczekiwań.
Politycy lubią, kiedy społeczeństwo ma skrajne, radykalne poglądy,
bo tacy ludzie to „twardy elektorat”, który nie zmienia zdania łatwo,
więc wiadomo, że nie utracą poparcia ani swego miejsca przy władzy;
dlatego gdy politycy przedstawiają się jako wyznawcy jakiejś religii
jej duchowni akcentują doktryny, które utwierdzają ich stanowiska,
w zamian za co pod ich rządami otrzymują znaczące przywileje.
Nie wszyscy czynią to jawnie, żeby nie ryzykować straty zaufania,
ale wciąż przyczyniają się do kształtowania opinii w taki sposób
sprawiając, że z wiary wywodzi się konieczność jakichś przekonań…
Świadomość tego jest potrzebna gdy słucha się różnych nauczań
i trzeba uważać na to, żeby nie dać się zmanipulować ku złemu,
bo głoszone poglądy nie tylko się podobają, ale też wzmacniają…
Złe nauczania wzbudzają niechęć, pogardę i uprzedzenia do innych,
albo pozwalają na obniżenie i usunięcie wymagań wobec siebie;
np. w podejściu do osób mających skłonności homoseksualne,
które z jednej strony są potępiane i lekceważone przez „prawicę”,
a z drugiej strony „lewica” uznaje czy nawet błogosławi takie związki
i pozwala aby osoby, które to jawnie czynią, pełniły funkcje w zborach
(te skrajności występują też wśród duchownych i doktryn „Kościołów”),
gdy starszym nie może być ktoś żyjący w związku innym niż małżeństwo,
ani będący winnym w rozwodzie ani dopuszczający się cudzołóstwa;
zaś właściwie należy utrzymywać i ciągle spełniać biblijny porządek
uznając przy tym, że osoby homoseksualne mogą być wierne Bogu
jeśli nie będą ulegać tym skłonnościom, a żyć we wstrzemięźliwości
(dokładnie tak samo jak mężczyzna nie może pożądać żony innego
i jak zamężna kobieta nie może pożądać mężczyzny innego niż mąż)
oraz w żaden sposób nie zabiegać o zmianę Prawa Boga,
które jest niepodważalne i nie może być zmienione…
Ostatnią sprawą, na którą trzeba zwrócić uwagę w tym zakresie
jest fakt, że służba Bogu to nie tylko nabożeństwa Szabatowe,
bo żeby one mogły mieć wartościową i budującą treść oraz owoce
trzeba też życia wiarą w dniach powszednich przed i po nich;
zatem np. codziennie modlimy się i czytamy Pismo Święte,
czytamy inne teksty dotyczące spraw wiary, np. rozważania Tory,
książki o biblijnych językach, historii, sprawiedliwości i duchowości,
słuchamy i oglądamy nauczania innych publikowane w Internecie,
uczestniczymy osobiście lub zdalnie w różnych zgromadzeniach,
dyskutujemy z ludźmi o bardzo różnych przekonaniach religijnych;
co jest potrzebne i ważne, pozwala widzieć i rozumieć więcej i lepiej,
np. dostrzegać problemy, nauczać praktycznie, wyważenie i przekonująco;
więc zwykle jest dobre, że angażuje się w takie aktywności duchowe.
Niestety może też zdarzyć się przeciążenie i konflikt praktyk wiary,
jak np. gdy taki „sobotnik”, który uznaje „tylko Szabat z 'Dekalogu’„,
więc zna go jako „dzień odpoczynku bez obowiązku zgromadzenia„,
stwierdzi, że „w tym tygodniu poświęciłem Bogu już dość czasu i trudu,
więc w Szabat odpocznę i nie będę uczestniczył w nabożeństwie„.
W rzeczywistości służba Bogu w dni powszednie oraz w Szabaty
to jest zupełnie inna jakość, całkiem różne czynniki pobożności,
bo jedne z nich są nakazane i obowiązkowe, a inne dodatkowe,
więc ich poświęconego czasu i trudu się nie sumuje, ale mnoży
i jeśli zaniedba się Szabat, a zrobi wiele w dni powszednie, np.:
uczestniczy w 6 dni w 30 nabożeństwach i modli przez 100 godzin,
to wynikową wartością czynów w takim tygodniu będzie zero
i dokładnie tak samo jeśli ogranicza się tylko do samego Szabatu,
a poza tym ani nie spełnia nauczania ani nie przygotowuje…
Ponieważ wszystkie te czynniki służby Bogu są potrzebne,
nie należy z nich rezygnować całkowicie, a zachować równowagę,
ale jeśli ktoś ma za dużo i nie jest w stanie podołać wszystkiemu,
to może zmniejszyć swoje zaangażowanie w dni powszednie,
podczas gdy zgromadzenie Szabatowe musi zachować,
bo to jest czas, który Bóg zastrzegł jako Prawo.
Zgromadzenie w Szabat to nie jest tylko „fajna możliwość”,
to jest obowiązek, którego nie można lekceważyć!
4. Nauczanie…
Szemot/2Moj/Exodos/Wj 3,10-13; 4,1.11.15:
ועתּה לכה ואשׁלחך אל פּרעה”
והוצא את עמּי בני ישׂראל ממּצרים
ויּאמר משׁה אל האלהים
מי אנכי כּי אלך אל פּרעה
וכי אוציא את בּני ישׂראל ממּצרים
ויּאמר כּי אהיה עמּך וזה לּך האות
תּעבדוּן את האלהים על ההר הזּה
כּי אנכי שׁלחתּיך בּהוציאך את העם ממּצרים
ויּאמר משׁה אל האלהים
הנּה אנכי בא אל־בּני ישׂראל ואמרתּי להם
אלהי אבותיכם שׁלחני אליכם
ואמרוּ לי
מה שּׁמו מה אמר אלהם
(…)
ויּען משׁה ויּאמר
והן לא יאמינוּ לי ולא ישׁמעוּ בּקלי
כּי יאמרוּ לא־נראה אליך יהוה
(…)
ויּאמר יהוה אליו
מי שׂם פּה לאדם
או מי ישׂוּם אלּם או חרשׁ
או פקּח או עוּר
הלא אנכי יהוה
(…)
ודבּרתּ אליו ושׂמתּ את הדּברים בּפיו
ואנכי אהיה עם פּיך ועם פּיהוּ
„והוריתי אתכם את אשׁר תּעשׂוּן
i_wyprowadź ten lud_mój, synów Iszraela z_Micraim.’
I_powiedział Mosze(h) do tego Boga:
’Kim ja aby pójść do farao(ha)
i_aby wyprowadzić tych synów Iszraela z Micraim?’
I_powiedział: 'bo będę z_tobą i_to dla_ciebie znak,
że Ja posłałem_cię – w_wyprowadzenie oto tego_ludu z_Micraim
służyć_(będziecie) oto temu_Bogu na tej_górze oto.’
I_powiedział Mosze(h) do tego_Boga:
’Oto ja przyjdę do synów Iszraela i_powiem do_nich:
`Bóg ojców_waszych posłał_mnie do_was`,
a_odpowiedzą do_mnie:
`jakie Imię_Jego?`, co powiem im?’
(…)
I_odpowiedział Mosze(h) i_powiedział:
’A_jeśli nie uwierzą ode_mnie i_nie usłuchają w_głos_mój,
bo powiedzą: `nie ukazał_(się) tobie יהוה [Bóg]`?’
(…)
I_powiedział יהוה [Bóg] jemu:
’kto dał usta dla_człowieka
albo kto uczynił niemym albo głuchym
albo widzącym albo ślepym,
czy_nie Ja יהוה [Bóg]?’
(…)
I_powiesz jemu i_włożysz oto te_słowa w_usta_jego,
a_Ja będę z_ustami_twoimi i_ustami_jego
i_pouczę was tego, co czynić_macie.”
Kiedy Bóg objawia się Moszemu (Mojżeszowi) i posyła go z misją,
ten prorok nie podejmuje się bezmyślnie wykonania zadania, ale pyta
jak ma uzasadnić to, co ogłosi, jakie dać dowody, czym przekonać,
żeby móc się do tego przygotować i spełnić swoją misję skutecznie;
w reakcji na co Bóg udziela mu odpowiedzi i daje cudowne znaki,
a także zapewnia, że będzie z nim i będzie go uzdalniał…
Jeszua (Jezus) Mesjasz najpierw nauczał apostołów osobiście,
a potem zapowiedział im, że Duch Świętego wszystko im przypomni,
więc nie muszą się martwić co mają mówić, bo będzie im to dane;
ale zestawienie faktów wskazuje, że oni nie mają nie wiedzieć nic,
a po prostu nie układać sobie na zapas dokładnych mów obronnych,
bo z pomocą Boga znane im fakty przyjdą na myśl w razie potrzeby.
Wybierając Moszego Bóg wiedział, że on będzie chciał być przygotowany
i że on w służbie będzie łączył uzyskaną wcześniej wiedzę i prowadzenie;
co było istotnym czynnikiem w jego wybraniu, a nawet wykształceniu,
bo przecież Mosze(h) był taki z powodu doświadczeń, jakie miał.
Współdziałanie przygotowania i natchnienia od Boga jest ważne,
bo pozwala rozumieć i sprawdzać proroctwa przed ogłoszeniem,
dodać do krótkich objawionych treści rozważania i wyjaśnienia,
a także poprosić Boga o więcej nim pojawią się trudności…
Przygotowanie jest ważne też gdy chodzi o udział w nabożeństwie,
bo tak nauczający jak i słuchający mogą rozumieć szybciej i lepiej
gdy rozważane zagadnienia są im już dość dobrze znane,
a fakty z innych kontekstów są kojarzone na bieżąco i uwzględniane,
więc nie są dla nikogo zaskoczeniem ani nie podważają wniosków.
Dobre przygotowanie pozwala też brać udział w rzeczowej dyskusji,
która może doprowadzić do dalszego pogłębienia zrozumienia,
dlatego każdy powinien dbać o swoją gotowość do rozważań;
a nawet dołączenie do służby nauczania w zborze…
Do prowadzenia nauczania nie jest wcale potrzebne,
żeby przedstawiać długie i skomplikowane wykłady,
bo choć takie czasami bywają potrzebne i mają swój sens,
to kilka zdań rozważań o jednym fakcie też ma wartość
i jest wiele wartościowych nauczań krótszych niż 5 minut;
a gdy komentarze są krótkie, to może być ich znacznie więcej
i więcej braci może dzielić się swoimi przemyśleniami Słowa Boga;
zaś brat prowadzący zgromadzenie, który ma czym wypełnić czas,
zależnie od przygotowania i chęci mówienia przez innych braci
może powiedzieć więcej lub mniej z tego, co ma zaplanowane,
np. z tego komentarza można wygłosić wszystkie jego części
lub tylko niektóre, nawet jedną z nich o odpowiedniej długości,
albo wybrać całkiem inny temat, np. jakiś z poprzednich lat
czy też skomentować i podsumować nauczania poprzedników;
a gdyby komentarze innych braci okazały się wystarczające,
to nawet zupełnie od tego odstąpić w formie wykładu
i podjąć tematy w rozmowie podczas wspólnego posiłku
lub pozostawić to tylko innym do przeczytania…
Powszechne przygotowanie do zgromadzeń może sprawić,
że będzie przedstawiona większa różnorodność spojrzeń,
co będzie pobudzało do jeszcze ciekawszej dyskusji
i prowokowało do rozważania większej ilości faktów
prowadząc tym samym do głębszego zrozumienia
i zbliżenia się do Boga jeszcze bardziej…
Chwała Bogu!
