Droga do Przymierza
Komentarz do parszy „BeSzalach” (części „W_Wysłaniu”):
Szemot/2Moj/Exodos/Wj 13,17-17,16; Sdz 4,4-5,31; J 6,22-40.
Droga z Ramses do Góry Synaj – lokalizacje i znaczenia etapów.
Rozważanie należy zacząć od samodzielnego
przeczytania lub wysłuchania fragmentów Biblii.
1. Wcześniej Omawiane Zagadnienia
Tematy tego czytania inne niż omówione w tym tekście,
były komentowane w poprzednich cyklach czytania Tory:
– Przejście przez Morze Sitowia i pieśń dziękczynna;
– Prorokowanie kobiet na biblijnym przykładzie Miriam;
– Narzekania ludu i dary od Boga;
– Chleb z Niebios;
– Ogłoszenie Iszraelowi Szabatu;
– Wojna z Amalekiem.
– Na co zgodził się i czego oczekiwał faraon;
– Potrzebne prowadzenie okrężną drogą;
– Stopniowe wprowadzanie w Przymierza;
– Prawa i tradycje Szabatu z wyjaśnieniami;
– Zbawienie jako proces wymagający zaangażowania;
– Ustanowienia (Przykazania) jakie Bóg dał w parszy BeSzalach;
– Pesach to nie tylko jedno wydarzenie, a trwająca historia…
Są one rozważane we wcześniejszych artykułach:
– Przyjęcie i Spełnianie Swej Funkcji;
– Małe Przymierza z Bogiem;
– Ograniczenia Szabatu – Prawdziwe i Przesadne;
– Wysłanie w Drogę do Zbawienia…
– Ustanowienia Boga w Parszy BeSzalach;
– Pesach – Ciąg Dalszy.
Poprzednie komentarze rozważają już praktyczne i duchowe treści parszy,
więc warto kliknąć i otworzyć artykuły wskazane w odnośnikach powyżej.
2. Droga do Przymierza
Parsza(h) „BeSzalach” opisuje wędrówkę Narodu Iszraela
od wyruszenia z Sukot poprzez przekroczenie morza do Refidim,
prawie do dotarcia na Pustynię Synaj, w pobliże Góry Synaj,
gdzie miało się odbyć święto ku czci Boga i zawarcie Przymierza;
a droga ta składa się z etapów, którym warto przyjrzeć się dokładnie.
Najczęściej uznawana, tradycyjna trasa jest wyznaczona naiwnie
dowolnie umieszczając postoje przy prostym odcinku Ramses-Synaj
bez szukania i uwzględniania faktów z Biblii i historii powszechnej,
dlatego te miejsca i cała trasa są dalekie od prawdziwej,
która powinna być spójna ze wszystkimi faktami…
W poprzednim komentarzu „Pesach – Ciąg Dalszy” pokazano,
że anioł Boga ominął obóz Iszraela nad morzem w 7. Dniu Przaśników,
zatem początek i koniec święta wspominają podobne wydarzenia
i całość Chag HaMacot to jest Pesach, jak uznaje tradycja judaizmu.
Choć rangę świąt szabatowych mają tylko 1. i 7. Dzień Przaśników,
to trzeba pamiętać, że całe święto trwa 7 dni i te w środku też są ważne,
też mają swoje znaczenia i też upamiętniają część drogi ku wolności,
dlatego o każdym z nich dobrze wiedzieć co się wtedy wydarzyło
rozważając postoje i etapy wędrówki w poszczególnych dniach…
2.1. Ramses – Sukot
Po złożeniu oddania Pesach w dniu 14. Abib/Nisan po południu,
w nocy 1. Doby Przaśników, 15. Abib/Nisan Iszrael spożył Pesach
i po pladze śmierci pierworodnych został wygnany i ruszył w drogę
(w oryginale Bemidbar/4Moj/Arithmoi/Lb 33,3 nie ma słowa „święcie”,
jakie błędnie i myląco jest dodawane w wielu polskich przekładach Biblii,
gdy chodzi o oddanie (ofiarę), jak jest w przekładach Miesesa i Pecarica,
ale w tekście hebrajskim brakuje słów, które te znaczenia rozróżniają).
W tym dniu Iszrael przeszedł 1-dniową drogę z Ramses do Sukot,
ale Sukot nie jest miastem ani istniejącym wcześniej miejscem,
lecz tam po prostu nadszedł czas by rozłożyć szałasy na nocleg,
więc lokalizację wyznacza 1 dzień drogi do kolejnego postoju;
dlatego Sukot nic nie mówi o trasie wędrówki.
2.2. Sukot – Etam
W 2. Dobie Przaśników Iszrael przeszedł odcinek z Sukot do Etam.
W przekładach taka nazwa jest też w Sdz 15,8.11; 1Krn 4,3.32 i 2Krn 11,6;
ale w oryginale są to różne słowa – „אתם” („etam”) oraz „עיטם” („aitam”)
i gdy ta druga oznacza „gniazdo drapieżnika”, pierwsza nie ma znaczenia,
dlatego zwykle uznaje się, że „Etam” to nie jest wcale hebrajskie słowo,
a niedokładny zapis egipskiej nazwy „Khetem”, która oznacza „Twierdzę”
i wskazuje, że ten etap wędrówki zakończył się przy poważnej przeszkodzie,
jaką była jedna ze strażnic granicy, być może połączonych ze sobą murem,
które miały uniemożliwiać zbiegłym niewolnikom ucieczkę z Micraim.
Takich obiektów nie ma sensu budować w miejscach bez zagrożenia,
gdzie nie byłyby przeszkodą ani dla atakujących wrogów ani dla zbiegów,
bo między Morzem Śródziemnym i Zatoką Sueską jest około 180 km
i dostarczenie cegieł lub kamieni na taki mur to wyzwanie logistyczne
(szczególnie gdy trzeba to było robić tylko siłą mięśni ludzi i zwierząt),
dlatego zabezpieczano tylko prawdopodobne szlaki w pobliżu dróg,
którymi trzeba było iść ze względu na dostępność źródeł wody,
których nie było w innych miejscach i tam nie wyznaczano szlaków,
bo sam obszar bez dostatku wody był wystarczającą przeszkodą,
żeby nie mogły nim uciekać duże grupy z rodzinami i stadami.
Etam z pewnością nie znajdowało się na południe od Ramses,
w kierunku prowadzącym ku zachodniemu wybrzeżu Zatoki Sueskiej,
bo to nie była droga ucieczki, której strzeżenie miałoby jakikolwiek sens,
ale trasa od początku ku pozostaniu uwięzionym na egipskiej pustyni;
dlatego Aharon mógł wyjść, a Mosze(h) przyjść do Micraim z Góry Boga
przez granicę, która była tylko częściowo strzeżona i zamknięta.
Iszrael wyruszył na początku ku wschodowi, w kierunku Ziemi Obiecanej
i zaczęli wędrówkę idąc dokąd sami chcieli i w sposób jaki sami chcieli,
a gdy natrafili na przeszkodę, to pomyśleli, że Bóg znów uczyni cud:
rozwali zamek, przebije mur, a oni będą mogli swobodnie iść dalej…
2.3-4 Etam – Migdol / Jam Suf (Morze Sitowia / Trzcin)
…ale stało się coś niespodziewanego, bo Bóg nie okazał mocy na wrogach,
lecz kazał im zawrócić i odtąd już nie prowadził ich drogą najkrótszą,
co nie oznacza, że musieli iść dokładnie z powrotem ku Ramses,
ale pewnie wskazuje radykalną, bardzo znaczącą zmianę kierunku,
a nie tylko lekki skręt potrzebny do ominięcia małej przeszkody…
Dopiero na tym etapie faraon dowie się dokąd poszli dalej
i stwierdzi, że „zabłądzili w kraju„ – nie oddalają się od niego,
ale zamiast wychodzenia obrali kierunek wewnątrz Micraim.
Poza prostym znaczeniem geograficzno-historycznym,
które pozwala rozpoznać miejsca i rzeczywistą trasę wędrówki Iszraela
(w tym w szczególności wykluczyć błędne, które nie mają biblijnych cech),
fakty te mają także znaczenie symboliczne i duchowe ważne dla wiary:
Bóg zaczyna zbawienie człowieka od zachęty, daje coś oczekiwanego,
ale bycie zbawionym to nie tylko korzystanie z darów Boga jak się chce,
lecz trzeba się podporządkować i iść drogą, którą to Bóg nam wyznacza,
trzeba przyjąć kierunek i sposób życia, który Bóg ustanowił i wskazuje,
a który może okazać się inny i przeciwny temu, co się dotąd wydawało;
więc nawet gdy zaczyna się tak, jak to było korzystne i się podobało,
to dalej trzeba iść tak, jak to jest potrzebne i słuszne, choć wymagające…
O egipskim Migdol poza tą historią w Torze oraz spisem postojów
wspominają też proroctwa Tanakhu: Jr 44,1; 46,13-14; Ez 29,9-10; 30,6;
które wymieniają je pośród kilku ważnych miast w delcie Nilu
(których Egipcjanie wtedy wcale nie budowali z dala od tej rzeki,
np. Septuaginta tłumaczy „נֹף” („Nof”) jako „Μέμφεως” („Memfeos”),
zaś Tachpanches było fenicką kolonią, więc musi być blisko morza)
oraz wskazują je jako granicę rozciągłości Micraim (Egiptów)
(podobnie jak Beer Szebę i Dan jako takie granice Ziemi Iszraela);
co wskazuje na jego lokalizację przy północnym krańcu Micraim,
nad brzegiem Morza Śródziemnego w okolicy współczesnej Damietty.
Migdol to hebrajskie słowo, które oznacza „twierdzę”, „strażnicę” lub „wieżę„,
co może określać np. „garnizon wojska”, „więzienie” albo „latarnię morską„,
która ma przy złej pogodzie ostrzegać żeglarzy przed bliskością lądów,
ale też wskazywać kierunek do portu, do którego mogą chcieć dopłynąć.
Najsłynniejszą egipską latarnię zbudowano w Aleksandrii po 1250 latach
i uznano ją za jeden z tak zwanych „siedmiu cudów świata starożytnego”,
a na jej wzór później powstał np. „Pałac Kultury i Nauki” w Warszawie;
ale bez wątpienia były one też potrzebne wcześniej i istniało ich więcej
tam, gdzie Egipcjanie mieli interes w prowadzeniu i wspieraniu żeglugi,
czego jednak wtedy nie czynili na Zatoce Sueskiej ani Zatoce Akaba,
bo te były zbyt odległe od ich miast, dróg i rzecznej żeglugi po Nilu,
co także jest argumentem za lokalizacją nad Morzem Śródziemnym.
W czasach Moszego nad „Morzem Czerwonym” było 1 egipskie miasto,
które wtedy nazywało się Tjau i było w okolicy współczesnego Al-Kusajr,
na wschód od dużego zakola Nilu i miasta Gebtu (obecnie Koptos / Kift),
w miejscu, gdzie lądowa odległość morza od Nilu jest najmniejsza,
więc najłatwiej było transportować towary i dalej spławiać je rzeką
(zamiast zbędnie płynąć morzem na północ – tam zwykle pod wiatr
i potem z powrotem rzeką na południe – z pewnością zawsze pod prąd,
a w okolicy tej drogi znajdowały się też kamieniołomy i kopalnie złota),
niedaleko Uaset (Teby / Luksor) – ówczesnej stolicy [Górnego] Egiptu,
ponad 600 km na południe od Ramses, a 200 km za końcem Synaju,
zbyt daleko, żeby mogło mieć jakikolwiek udział tej biblijnej historii;
zaś w okolicach współczesnego Suezu nie było jeszcze nic!
Starożytni greccy historycy pisali o próbach budowy kanału żeglugowego,
który połączyłby Nil i Zatokę Sueską doliną wyschłej rzeki Wadi Tumilat
(bariery są tam tak niskie, że w 1800 roku n.e. woda tamtędy przepłynęła),
która prowadziła do Jeziora Timsa(h) (Krokodyli) i/lub Jezior Gorzkich,
skąd dalszy ciąg kanału mógłby prowadzić na południe w okolice Suezu.
Jedni twierdzą, że udało się to dopiero Ptolemeuszowi II w III wieku p.n.e.,
inni, że wcześniej pod koniec VI wieku p.n.e. zrobił to perski król Dariusz I,
który pozostawił po sobie tablice pamiątkowe w przebiegu tego kanału;
wcześniej próbował tego np. Necho II na przełomie VII/VI wieku p.n.e.,
a nawet Senusret III w XIX wieku p.n.e, ale to jest uważane za legendę.
Tak czy inaczej relacje podają też, że mieszanie wody ze słonych jezior
„psuło wodę w Nilu” i uniemożliwiało uprawy, dlatego kanał zasypywano
aż ktoś nieświadomy wcześniejszych problemów próbował ponownie.
Kanał żeglugowy musi mieć też głębokość i szerokość mieszczącą statki,
więc stanowiłby bardzo poważną przeszkodę dla przechodzenia pieszo
i nie dałoby się iść prosto z Ramses do Zatoki Sueskiej gdyby istniał;
natomiast większość odnóg Nilu używano do nawadniania pół,
dlatego rozdzielano je na znacznie mniejsze kanał i były płytkie,
a jako żeglowne pozostawały 2 – do Rosetty i Damietty (Migdolu).
Informacja o prowadzeniu Iszraela przez słup obłoku i ognia
pojawia się w Torze dopiero po ich dotarciu do Etam,
co może wskazywać, że zaczęło się to po tym postoju;
co więcej w oryginale jest słowo „יֹומָם” („jomm” z 2 różnymi „m”),
które może być liczbą mnogą „יָמִים” („jomim”) zapisaną bez „י”,
podczas gdy noc to w tym tekście zwyczajne „לָיְלָה” („lajla(h)”),
co może wskazywać, że wtedy pierwszy raz szli 2 dni i 1 noc,
i w 2 doby do Migdol pokonali 3 dni drogi na północny zachód.
2.4-7 Baal Cefon / Jam Suf (Morze Sitowia / Trzcin)
Hebrajska nazwa „Baal Cefon„ dosłownie oznacza „Władca Północy„
(może być też „Władca Skarbu”, „Władca Zakazanego”, „Władca Ukrytego”)
i nie ma sensu nazywać tak czegoś, co byłoby zlokalizowane na południu,
co też wyklucza miejsce nad Zatoką Sueską i wskazuje Morze Śródziemne.
W judaizmie nie ma co do historycznej wykładni powszechnej zgody
ani nie przedstawia się tego jako obowiązujące wszystkich stanowisko;
a niektórzy mówią, że był to bożek, który nie pozwalał uciec niewolnikom,
co jest oczywiście sprzeczne z Torą i słowami Tanakhu o bożkach:
– wszystkie bożki Micraim (Egiptów) zostały już osądzone w plagach,
co oznacza, że zostały ukarane i zniszczone, ukazano ich brak mocy;
– figury bożków mają oczy, a nie widzą, mają ręce, a nie czynią;
z czego ich kapłani doskonale zdają sobie sprawę i tylko czynią pozory,
żeby inni ludzie chcieli podporządkowywać się im, służyć i składać dary,
ale sami przywódcy nie powierzyliby figurze bożka obrony granicy,
lecz w tym celu uczynili wspomniane już Etam – system fortyfikacji,
z czym zestawienie dowodzi, że „Baal Cefon” nie miał takiej funkcji
ani nie był w miejscu przy granicy na drodze ucieczki.
O egipskim bałwochwalstwie trzeba wiedzieć jak ważne dla ludzi było:
Egipcjanie swoje domy, spichlerze i wszystko dla doczesnych spraw
budowali z cegieł z gliny zmieszanej ze słomą wypalanych Słońcem,
czyli z materiału byle jakiego i mało trwałego, więc się to rozpadało;
ale grobowce dla faraonów i świątynie dla bożków całkiem inaczej
wznosili z wielkich kamieni albo nawet wykuwali we wnętrzach skał,
żeby przetrwały wieczność i pamięć o nich był dobrze zachowana,
a hieroglify w nich bywały nie tylko malowane, ale też wykuwane,
czego efekty wciąż doskonale widać po kilku tysiącach lat…
Szczególnym przykładem może być kompleks 2 świątyń w Abu Simbel,
który wykuto w górze i są w nim 4 20-metrowe posągi przed wejściem,
a który przy budowie Wielkiej Tamy Asuańskiej miał być zatopiony,
dlatego postanowiono pociąć część góry na kawałki i je przenieść,
ale nie było to zwykłe wykuwanie kamieni jak w kamieniołomie,
lecz precyzyjne cięcia minimalizujące uszkodzenia malowideł
i obie świątynie złożono ponownie około 60 metrów wyżej.
Jeśli Egipcjanie tak dbali o upamiętnianie swoich bożków,
to czy jedyny z nich, którego imię jest zapisane w Torze
i o którego osądzeniu i zniszczeniu Tora(h) nie mówi wprost
(nie wiadomo czy ściana wody zamykająca morze go zniszczyła),
zostałby pominięty przez tych, którzy mieliby go czcić?
Egipska mitologia nie zna bożka o imieniu „Baal Cefon”
ani takiego, którego imię miałoby takie znaczenie!
„Baal Cefon” nie był bożkiem egipskim, ale grzechem Iszraela,
bożkiem, którego potomkowie Jakuba uznali lub uczynili w niewoli;
a ich wysłanie przez Boga w to miejsce i postój tam przez 3 dni,
aż zostaną w pułapce bez wyjścia dogonieni przez armię faraona
było bardzo ważną częścią drogi do wyzwolenia…
Zbawienie przez Boga nie jest ucieczką od własnych grzechów,
nie polega tylko na zapomnieniu tego, co zostało wybaczone;
ale z grzechami trzeba się zmierzyć i je pokonać, oczyścić od nich,
żałować ich, odpokutować, zmienić myślenie by ich nie powtarzać,
a nawet brzydzić się tym, jakimi sami byliśmy wcześniej,
jak o tym mówi proroctwo Tanakhu w Ez 36,22-31.
Kiedy Iszrael obserwował plagi i wyruszał w drogę
wszyscy oczekiwali, że za chwilę wejdą i otrzymają własne państwo,
w którym będą mogli żyć wolni i w sposób, jakiego sami chcą;
ale gdy zostali skierowani w przeciwną stronę i zobaczyli swego bożka,
a wkrótce potem w miejscu bez wyjścia dogoniła ich armia faraona,
przynajmniej niektórzy mogli pomyśleć, że Bóg ich dalej obwinia
i pozbawieni ochrony zostaną ukarani i umrą za swój grzech;
więc było to bardzo trudne doświadczenie i surowe skarcenie,
ale po tym Bóg otworzył morze i ich uratował.
Kiedy ludzie obserwowali cuda i słuchali nauczania Jeszui (Jezusa),
to oczekiwali, że zostanie królem, pokona Rzymian i da im państwo,
w którym nikt nie będzie zakazywał, ograniczał ani przeszkadzał
w życiu według Tory i zwyczajów, które uznawali za właściwe;
ale gdy on został pojmany, skazany, pobity i ukrzyżowany,
a wkrótce potem umarł i przez 3 doby leżał martwy w grobie,
przynajmniej niektórzy mogli pomyśleć, że Bóg ich dalej obwinia
i pozbawieni ochrony zostaną ukarani i umrą za swój grzech,
więc było to bardzo trudne doświadczenie i surowe skarcenie,
ale po tym Mesjasz zmartwychwstał i dalej prowadzi…
Większość „chrześcijan” patrzy na cierpienie i śmierć Mesjasza
myśląc o wielkiej cenie, która została zapłacona za ich zbawienie
i skupiają się na tym, że to tak dużo, że nic nie można do tego dodać;
ale nie myślą o tym, że to dla ludzi jest strata na miarę naszych win,
z powodu których nie możemy być w Królestwie Boga tak po prostu,
lecz potrzebujemy przejść drogę oczyszczenia i uświęcenia…
Ponieważ obóz Iszraela ominął słup obłoku, jakim był dla nich za dnia,
wskazuje to, że to ominięcie nastąpiło pod koniec 7. Dnia Przaśników,
zaś w nocy po święcie w morzu rozdzielonym przez wschodni wiatr
stawiali pierwsze kroki poza terytorium Micraim – faktycznie na wolności.
Rozdzielenie morza wschodnim wiatrem pewnie rozstrzyga,
że przejście nie mogło nastąpić przez Zatokę Sueską ani Zatokę Akaba,
bo tam trzeba by iść na wschód pod bardzo silny wiatr (mało powiedziane),
wobec którego nie tylko nie dałoby się nawet ustać w miejscu,
ale on po prostu porywałby i rzucał ludźmi…
Przy przejściu po wschodnim skraju zatoki, gdzie jest Jezioro Manzala
możliwy do zniesienia wschodni wiatr mógł zepchnąć wodę ze spłycenia
i utrzymać zaporę z wody dopływającej z zachodu odnogą Nilu,
która spiętrzona i uwolniona później uderzyła i zatopiła Egipcjan,
zatem w tym miejscu i w taki sposób ta historia ma sens.
2.7-8. Jam Suf – Szur / Etam
Po przejściu Morza Sitowia Iszrael wyszedł na Pustynię Szur,
która w spisie w Księdze Bemidbar jest podana jako Etam.
Jeśli chodzi o to samo Etam, z którego zawrócili nad morze,
po znaczyłoby to, że Iszrael przeszedł długą pętlę wokół wody
i wyszli po drugiej stronie przeszkody, która zagradzała przejście.
Choć oczywiście może chodzić o różne miejsca o nazwie Etam
lub też ta nazwa może określać jakiś jeden większy obszar,
to zwykle nie nadaje się tych samych nazw miejscom blisko siebie,
a bardzo wyraźna granica jaką jest morze lub łańcuch gór
rozróżnia obszary znajdujące się po przeciwnych stronach.
Nazwa Szur jest wspominana w Biblii w kilku innych miejscach,
które np. lokują je „przy obliczu Micraim” oraz „w drodze do Aszur„,
co w związku z tym, że Aszur (Asyria) była na północ od Kanaanu
wyklucza lokalizacje daleko na południe od tras do Kanaanu,
przez które trzeba by nadkładać drogi w trudniejszym terenie,
a ogólnie wiadomo, że najlepiej iść równinami przy morzu.
Inne ważne świadectwo wcześniej w Torze mówi,
że Gerar znajdował się pomiędzy Kadesz i Szur,
a było to miejsce blisko Gazy, gdzie (później) mieszkali Plisztim,
co też wskazuje lokalizację przy brzegu Morza Śródziemnego.
2.8-10. Szur / Etam – Mara(h)
Kolejny etap wędrówki to 3 dni do Mara(h),
gdzie był zbiornik wody nie nadającej się do picia,
która została oczyszczona wrzuceniem drzewa.
Nazwa miejsca pochodzi od goryczy wody.
Około 100 km na południe od miejsca przejścia morza
znajdują się wspomniane już wcześniej Jeziora Gorzkie;
które istniały w starożytności podobnie jak obecnie,
ale potem przez setki lat były wielką suchą dziura w ziemi
i odtworzono je dopiero przy budowie Kanału Sueskiego,
w trakcie której zostały zalane wodą z morza.
Współczesna nazwa nie została nadana z powodów biblijnych,
bo religijne tradycje zwykle nie lokują Mara(h) w ich okolicy;
a przyczyniły się do tego obiektywne fakty – smak wody,
która jest bardziej słona niż morzach, z którymi się łączy;
wcześniej zostało też już wspomniane na ich temat,
że gdy przekopano kanał żeglugowy łączący je z Nilem,
to ich woda psuła tę w Nilu i uniemożliwiała uprawy.
W Mara(h) oprócz oczyszczenia wody Bóg dał Iszraelowi Przykazania,
ale relacja zapisana w Torze nie podaje w tym miejscu które.
2.11-? Mara(h) – Elim / Jam Suf
Kolejny etap wędrówki prowadzi do Elim,
gdzie było 12 źródeł i 70 palm – prawdopodobnie oaza,
w której ilości mają znane z Tory znaczenia symboliczne.
Same fakty o Elim nie wystarczają do określenia lokalizacji,
ale spis postojów w Księdze Bemidbar podaje dodatkowy
i wskazuje, że następnym miejscem było Jam Suf (Morze Sitowia),
który musiał być na tyle blisko, że Księga Szemot traktuje je jak jeden.
Nie było to raczej to samo miejsce, gdzie nastąpiło przejście morza,
ale podobna zatoka Morza Śródziemnego dalej – Jezioro Bardawil,
w pobliżu którego jest wiele źródeł i względnie duże opady deszczu.
Prawdopodobnie podczas tego etapu zaczął się 2. miesiąc.
2.?-31 Elim / Jam Suf – Sin
W następnym etapie Iszrael dotarł 15. dnia 2. miesiąca na Pustynię Sin
(w Biblii Warszawskiej jest błąd przekładu – pomylono miesiąc z rokiem),
która jest pomiędzy Elim i Synajem, co pozwala określić jej położenie:
Góra Synaj znajduje się 11 dni drogi od granicy Ziemi Iszraela w Kadesz,
co przy tempie zbliżonym do widocznego we wcześniejszych etapach
oznacza około 330 km na południe od środka granicy Egiptu i Izraela
wtedy na zachód od południowego końca Morza Słonego (Martwego),
co pasuje do obszaru, gdzie jest tradycyjnie uznawana Góra Synaj
(nie musi to być dokładnie ten szczyt, ale któryś w okolicy);
a zatem Sin powinno być na północ od Półwyspu Synaj,
który zaliczano do Arabii (np. rzymska i perska prowincja).
Takie rozpoznanie miejsca i lokalizację Elim przy Morzu Śródziemnym
potwierdzają też inne fakty na temat Pustyni Sin podane w Torze, np.
samo wspomniane Meriba(h)-Kadesz znajduje się na Pustyni Sin,
a to jest punkt na linii granicznej Ziemi Iszraela w wiadomej okolicy
(tekst hebrajski ma różne zapisy „סִין” („Sin”) oraz „צִן” („Cyn”),
ale Septuaginta obie wersje tłumaczy jako „Σιν” („Sin”)).
Ten postój to wkroczenie na zachodni kraniec Pustyni Sin,
a spis w Księdze Bemidbar podaje kolejne miejsca ku wschodowi,
które znajdują się na obszarze tej pustyni.
Podczas pobytu na Pustyni Sin zdarzyło się szemranie z powodu głodu,
w następstwie którego Bóg po raz pierwszy zesłał przepiórki,
a także zaczął udzielać manu (manny), co trwało przez 40 lat.
W zrozumieniu właściwie jak przebiegało to na początku
jest pewna trudność, bo poza dniem przygotowania i Szabatem
w języku hebrajskim dni tygodnia nie mają nazw własnych,
ale są po prostu numerowane – dzień pierwszy, drugi, trzeci;
więc gdy jest powiedziane, że „szóstego dnia będzie podwójnie”,
to może chodzić o „szósty w kolejności„ lub o „piątek w tygodniu„,
który w razie początku w środku tygodnia może być wcześniej,
czego mogli nie zrozumieć też niektórzy uczestnicy wydarzeń
(bo raczej nie sprzeciwiali się świadomie nakazom i zakazom Boga),
dlatego gdy jedni w piątek właściwie zebrali podwójnie,
inni oburzeni naruszeniem donieśli Moszemu o grzechu;
zaś ci, którzy nie dowiedzieli się kiedy należy zebrać więcej
w pierwszy Szabat nie mieli zapasów i poszli szukać.
To nie powinno się zdarzyć, gdyby wszystko było jednoznaczne,
bo zbieranie zaczęłoby się od 1. dnia tygodnia (niedzieli),
więc obie rachuby dni by się ze sobą pokrywały.
2.?-? Sin – Refidim / Masa(h) / Meriba(h) / Kadesz
Ostatnie miejsce opisane w tej parszy to Refidim,
gdzie początkowo nie było wody do picia i wytrysła ze skały,
w następstwie czego nazwano to miejsce Masa(h) i Meriba(h),
a druga z tych nazw jest później łączona z Kadesz.
W miejscu tym Iszraela zaatakowali Amalekici,
co także jest argumentem za bliskością Kadesz,
bo po tym jak później z Kadesz zostali wysłani zwiadowcy,
a Iszrael najpierw odmówił wejścia do Ziemi Obiecanej
i potem ruszył do walki bez błogosławieństwa Boga,
walczyli z nim i pokonali go Amalekici i Kanaanejczycy,
którzy mieszkali w tamtej okolicy.
Gdyby Refidim było tam, gdzie jest uznawane tradycyjnie,
ponad 300 km na południowy-zachód od Kadesz;
to skąd Amalek wiedziałby o wyjściu Iszraela z Micraim?
Skąd wiedziałby w którą stronę poszli i gdzie ich znaleźć?
Czy wyruszyliby do walki 300 km przez pustynię i góry?
Nawet pomijając brak wiedzy o lokalizacji obozu Iszraela
mogli by poczekać na lepszą okazję i mniej trudu bliżej.
Jeśli jednak Refidim to jest Kadesz lub miejsce blisko,
to Amalekici zobaczyli obóz Iszraela przy swej granicy,
mogli wysłać zwiadowców, żeby rozpoznać sytuację
i zdecydować, że chcą zaatakować określony cel,
jak zwykle postępują ludzie tacy jak oni – przestępcy,
którzy nie chcą pracować, a bogacić się kosztem innych.
2.?-51? Refidim – Synaj
Najważniejszej części wędrówki nie kończy wejście do Ziemi Obiecanej,
ale dotarcie do Góry Bożej, do Góry Synaj opisane w następnej parszy,
o którym wiele przekładów mówi, że nastąpiło „1. dnia 3. miesiąca”,
jednak w hebrajskim tekście nie ma zapisanej takiej informacji,
a jest tam „בַּיֹּום הַזֶּה” („ba_jom ha_ze(h)”) – „w_dniu tym_oto”,
do czego w tej historii nie ma wyjaśnienia, który to był dzień.
Niektóre przekłady tłumaczą „בַּחֹדֶשׁ הַשְּׁלִישִׁי” („ba_chodesz ha_szliszi”)
jako „w_nów ten_trzeci„, a nie zwyczajnie „w_miesiącu tym_trzecim„,
co jest możliwym znaczeniem, ale daty w Torze są podawane inaczej
i zwykle jawnie podają najpierw miesiąc, a potem dzień.
Skąd zatem wiadomo, którym może być „dzień ten_oto”?
Z uwzględnieniem faktów z dalszych kontekstów biblijnych
rozważa i próbuje wyjaśnić to tradycja judaizmu…
W Talmudzie Babli w traktacie Szabat w rozdziale 9,
na kartach 86-88 znajduje się zapis dyskusji mędrców
o tym jakie były długości miesięcy i dni tygodnia w tej historii,
w jakie dni tygodnia przypadały nowie i podane w parszy daty
i jako uzasadnienie stanowiska o nadaniu Tory 6. dnia Siwan
pojawia się argument, że w historii stworzenia w Torze
„dzień szósty” jest zapisany jako „ום הַשִּׁשִּׁי” („jom ha_sziszi”),
co ma oznaczać, że człowiek został stworzony z intencją tego,
że również w szóstym dniu przyjmie Przykazania od Boga,
a ponieważ wcześniej mają być jeszcze 2 dni oczyszczania się
i przed nimi Mosze(h) wchodzi na górę rozmawiać z Bogiem
i schodzi z góry ogłaszać nakazy ludowi kilka razy,
dotarcie do Góry Synaj musi być odpowiednio wcześniej,
co ma uzasadniać, że musiał to być 1. dzień miesiąca.
Z tego samego faktu można jednak wyciągnąć inny wniosek:
że „ten szósty” dzień stwarzania wskazuje „ten_oto” dzień przyjścia,
którym może być „6. dzień tygodnia”, czyli „pierwszy piątek miesiąca„
lub „6. dzień miesiąca„ jako data liczona w kolejności od jego nowiu
i dokładnie tą samą logiką wejść i zejść z góry oraz 2 dni oczyszczeń
prowadziłoby to do nadania Tory nie wcześniej niż 11. Siwan.
Biorąc pod uwagę, że z Refidim do Synaju jest około 11 dni drogi,
a Iszrael dotarł do Refidim kilka dni po 15. dniu 2. miesiąca
i raczej spędził tam więcej niż 1 dzień – sprawa wody i bitwa,
a znając już Prawo o Szabatach nie powinni w nie wędrować;
dotarcie do Synaju na 1. dzień 3. miesiąca byłoby trudne,
o ile nie niemożliwe z tak daleka i w takim czasie,
więc późniejszy termin ma więcej sensu w historii.
Obie te argumentacje opierają się na bardzo odległych faktach
i chociaż nie jest wykluczone, że mogło być właśnie tak;
to zwykle wyjaśnienia co wskazuje słowo „ten” szuka się bliżej,
bo powinno ono odnosić się do oczywistej, już podanej informacji,
zaś w całej tej historii występuje tylko 1 data podana wprost:
są to 15 dni miesięcy – wyjście z Ramses i przyjście do Sin,
można więc wnioskować, że i przyjście do Synaju było tak późno,
ale to by oznaczało nadanie Tory najwcześniej 20. Siwan;
więc albo bez związku tego wydarzenia z Chag Szabuot,
albo ze Świętem Tygodni znacznie później niż uznawane
(np. esijim (esseńczycy) liczyli od niedzieli po Chag HaMacot,
ale ich praktyka niestety była niezgodna z Joz 5,11).
Całkiem literalne i proste podejście do tekstu Tory
okazuje się tu bardziej problematyczne niż wnioski z tradycji,
która bierze pod uwagę więcej i dalszych faktów z Tory;
bo tak prosto wydarzenia odbiegają od porządku świąt
podczas gdy Bóg wykonuje plan, według którego je ustanowił,
i kluczowe wydarzenia historii powinny nakładać się na święta,
co nadaje im znaczenia i treść do upamiętniania i rozważania,
która umacnia znajomość i trwanie w Przymierzu z Bogiem.
3. Podsumowanie

Przedstawiona tu droga wędrówki Iszraela z Ramses do Góry Synaj
ma wszystkie cechy opisane w Biblii, w tym w szczególności:
– powrót do Etam po pętli wokół Jam Suf (Morza Sitowia);
– współzależności między wieloma wskazywanymi lokalizacjami
takie jak zawieranie się miejsc w obszarach oraz ich sąsiedztwa,
położenia jednych pomiędzy innymi o znanych położeniach,
np. Szur w sąsiedztwie Geraru i na drodze do Aszuru (Asyrii)
czy Refidim / Meriba(h) / Kadesz znajdujące się na Pustyni Sin;
– rozsądne i równomierne długości odcinków na całej trasie
pozwalające iść po około 30 km dziennie i na dłuższe postoje.
Nie mają tych cech różne brane pod uwagę alternatywy,
które są powszechnie uznawane w wielu społecznościach,
np. po pierwszym postoju w Etam nie następuje zmiana kierunku,
po przejściu przez morze Iszrael jest dalej w innym, odległym miejscu,
a kolejne postoje są bardzo blisko siebie lub niemożliwe do lokalizacji
i w ostatnie 2-4 tygodnie do przejścia jest mniej niż w pierwsze 2 dni,
a na początku trzeba by iść ponad 100 km na dobę (ku Zatoce Akaba)
aby w 7. Dniu Przaśników mogło nastąpić ominięcie obozu Iszraela,
który przy Baal Cefonie i morzu musiał czekać na pościg armii faraona.
Oprócz przedstawionych na mapie wariantów trasy istnieją też inne,
które łączą cechy kilku z nich, np. zaczynają się częścią na północy
(jak czerwona lub pomarańczowe – tam przejście przez morze
lokalizowane gdzieś przy Jeziorze Manzala, Timsa(h) lub Gorzkich),
po czym dalej przebiegają przy zachodnim brzegu Półwyspu Synaj
i lokują Elim znacznie bliżej Suezu, a dopiero Sin jak na mapce,
albo dopiero po Refidim przechodzą na wschód Zatoki Akaba.
Sprawa ta jest doskonałym przykładem jak ważne jest rzetelne sprawdzanie
i branie pod uwagę wszystkich dostępnych informacji z różnych kontekstów,
które pozwalają więcej wiedzieć i lepiej rozumieć o jakich miejscach mowa
oraz co, jak i dlaczego się w nich właściwie wydarzyło.
Chwała Bogu!
