Chęć i Obowiązek
Komentarz do parszy „Tecawa(h)” (części „Rozkażesz”):
Szemot/2Moj/Exodos/Wj 27,20-30,10; Ez 43,10-27; Hbr 13,9-17.
Chęć i obowiązek – rozwój postawy pobożności i sprawiedliwości.
Rozważanie należy zacząć od samodzielnego
przeczytania lub wysłuchania fragmentów Biblii.
1. Wcześniej Omawiane Zagadnienia
Tematy tego czytania inne niż omówione w tym tekście,
były komentowane w poprzednich cyklach czytania Tory:
– oliwa jako wzór wspólnej służby ludu i kohenów.
– szaty kohenów jako wzór właściwego ubioru;
– symbolika elementów szat kohenów;
– obietnice, historia i tradycje o szatach kohenów;
– służba kadzenia, modlitwy i rola kohenów;
– tron Boga i zasiadanie przez ludzi przy Bogu;
– Ustanowienia (Przykazania) jakie Bóg dał w parszy Tecawa(h);
– Podział obowiązków namszczonych kohenów i innych ludzi.
Są one rozważane we wcześniejszych artykułach:
– Szaty Świętości.
– Szata Obietnicy;
– Służba Kadzenia w Świętości;
– Tron Boga w Świątyni;
– Ustanowienia Boga w Parszy Tecawa(h);
– Podział i Porządek Służby Bogu.
Poprzednie komentarze rozważają już praktyczne i duchowe treści parszy,
więc warto kliknąć i otworzyć artykuły wskazane w odnośnikach powyżej.
2. Chęć i Obowiązek
Szemot/2Moj/Exodos/Wj 27,20:
ואתּה תּצוּה את בּני ישׂראל”
ויקחוּ אליך שׁמן זית זך כּתית
„למּאור להעלת נר תּמיד
i_wezmą dla_ciebie oliwę (z)_oliwek czystą, wytłoczoną,
do_świecznika, do_podtrzymywania światła ustawicznie.”
Na początku poprzedniej parszy Bóg do Narodu Iszraela
powiedział, żeby przynieśli dary według tego jak pobudzą ich własne serca,
a w tej rozkazuje, żeby przynosili oliwę do świecznika ustawicznie – codziennie;
jest zatem ogromna różnica pomiędzy tymi wypowiedziami Boga,
które dotyczą darów na odmienne cele i składanych innymi sposobami…
Wcześniej w krótkim czasie potrzeba było dużo i cennych materiałów,
które nie każdy miał lub był w stanie nabyć, więc nie każdy mógł je dać,
dlatego w praktyce nie można było ich jednakowo wymagać od wszystkich,
lecz właściwym było dać szansę wykazać się szczodrością bogatym,
żeby było z czego zbudować Świątynię i wykonać jej sprzęty,
co w zamierzeniu było czynnością jednorazową, niepowtarzalną,
bo dzieła z tych darów się nie zużywają i nie trzeba ich uzupełniać,
a Bóg zakazał wyboru innych miejsc i budowy dodatkowych świątyń
(w judaizmie synagogi/miejsca zgromadzeń nie mają funkcji świątyń),
więc poza ewentualną odbudową po zniszczeniu w karze za grzechy
miało nie być innych potrzeb takich zbiórek i budów w przyszłości.
Tu zaś chodzi o dar, którego potrzeba przez długi czas i po trochu,
który każdy w Iszraelu powinien być w stanie wytworzyć lub nabyć,
więc można i należy wymagać, żeby miał udział w jego składaniu;
jest to też dar, który się ciągle zużywa i trzeba go uzupełniać,
żeby nigdy nie zabrało oliwy będącej paliwem dla lamp
i każdej nocy Menora(h) mogła świecić w Świątyni.
Tora(h) jednak nie mówi, że mają to czynić wszyscy lub ktokolwiek;
bo nie chodzi o to, żeby szybko zgromadzić wielki zapas na lata,
co mając przekonanie, że jest bardzo dużo i na pewno nie zabraknie
przestano by sprawdzać i uzupełniać, a potem brak by zaskoczył,
bo szybko zanikłaby praktyka i rutyna w trosce o tę sprawę,
która pojawiałaby się sporadycznie i rzadko wymagała dużych nakładów,
dlatego nie byłoby dobre, gdyby wszyscy przynosili w jednej chwili;
zaś gdyby miał to czynić ktokolwiek, to nikt nie byłby odpowiedzialny,
więc ludzie bez poczucia obowiązku też nie dbaliby o spełnienie,
zatem najwłaściwszym było wyznaczenie osoby odpowiedzialnej,
która miała określić harmonogram i nadzorować zbiórkę od innych
(a nie zawsze samemu składać dar za wszystkich – Ez 45,13-17)
i na początku to Mosze(h) (Mojżesz) miał zgromadzić oliwę,
którą każdego dnia do Świątyni miał dostarczać ktoś inny,
co zaspokajałoby potrzebę i nikogo nie obciążałoby przesadnie.
Podobnie jak służbę kohenów i lewitów podzielono w taki sposób,
że poszczególne tygodnie przypadały dla określonych rodów
i do pełnienia służby w tygodniu były losowane osoby z tych rodów;
składanie darów na działanie Świątyni prawdopodobnie podzielono tak,
że kolejne miesiące roku były przydzielone 12 plemionom Iszraela
(dalej tygodnie zaczynające się w miesiącach do rodów tych plemion
podobnie jak hierarchicznie losowano przy wyborze Szaula na króla),
a składanie darów na dni przydzielono losem rodzinom z rodów;
dlatego Dawid unikając spotkania z Szaulem chciał tłumaczyć to
pójściem aby składać swoje coroczne oddanie rodzinne
(Dawid był z rodu księcia plemienia, stąd 1. dzień miesiąca).
Dany w Torze przykład dostarczania oliwy (a także kadzidła i zwierząt)
powinien być przyjmowany jako wzór też dla innych części służby Bogu
i np. osoby odpowiedzialne za nauczanie też powinny wyznaczać innych,
żeby wiele osób regularnie przygotowywało i wygłaszało komentarze,
żeby była to powszechna umiejętność i nikt nie był przeciążony
mogąc poświęcić czas na przemyślenie o czym i jak warto mówić,
a jakość spełniania tej służby była trwale najlepsza możliwa.
Pomiędzy 2 kolejnymi parszami Tory, które mówią o zbiórce na Świątynię
zachodzi bardzo znacząca zmiana od „jak pobudzi serce„ do „rozkażesz„,
bo jest zmiana między utworzeniem i utrzymaniem działania Świątyni;
co powinno odpowiadać też rozwojowi w postawie wiernych ludzi,
którzy nie znając Przykazań i ucząc się ich mają dowolność w próbowaniu,
ale potrzeba, aby z czasem zmieniło się to w trwałe poczucie obowiązku
spełniania tego, co już się potrafi wykonać tak, jak Bóg to ustanowił,
żeby móc osiągnąć w tym stałość i pewność dobrego wykonywania
(ten obowiązek nie musi być narzucany z zewnątrz ani zależeć od innych,
ale nawet gdy nikt nie oczekuje lub gdy napotyka się sprzeciw i trudności
właściwym jest zawsze samemu chcieć służyć Bogu jak najlepiej i to czynić
niezależnie od tego, czy ktokolwiek inny zechce to uznać i skorzystać)
i dlatego wydaje samemu sobie wewnętrzny rozkaz świętych czynów;
co nie stanowi trudności gdy chce się tego, co jest obowiązkiem.
W J 14,6 Jeszua (Jezus) Mesjasz powiedział, że jest drogą do Ojca – Boga,
zaś sama droga jeszcze nie jest celem, do którego może doprowadzić,
dlatego nie wystarczy na nią wejść i na jej początku stanąć w miejscu,
ale widząc jej dalszy ciąg trzeba nią wytrwale iść aż do końca.
Początkiem tej drogi jest zbawienie z łaski przez wiarę (Ef 2,8-10),
którego skutkiem ma być przemiana postępowania i dobre czyny (Ef 2,10),
więc choć nie należy nauczać, o „zasłużeniu na zbawienie uczynkami”
(co byłoby mocnym przekręceniem i rażącym wypaczeniem Ewangelii,
jakie niestety nauczającym Tory próbują wmawiać kłamliwi oszczercy,
którzy nie mają rzetelnych argumentów ani prawdziwych zarzutów),
bo nie spełniało się ich przed zbawiennym wezwaniem do nawrócenia
i nikt ze zbawionych nie zasłużył na to, żeby móc przyjść do Boga,
a to Bóg pierwszy wyciągnął rękę i dał znak i doświadczenia przemiany;
to jednak nie można pominąć potrzeby dobrych czynów po zbawieniu,
bo dziełem Boga w nas jest uzdolnienie i zachęcenie do spełniania Tory,
jak o tym mówią też np. mesjańskie proroctwa w Ez 37,24-27; 11,19-20:
to Bóg sprawia przemianę, zaś człowiek wydaje owoce nawrócenia (Łk 3,8).
W „chrześcijaństwie” istnieje niestety poważny problem
polegający na tym, że skupia się tylko na samym wejściu na drogę,
a potem wciąż mówi tylko o tym, co niby już nastąpiło i stoi w miejscu
zamiast iść za Mesjaszem ku świętemu życiu, jakiego on daje wzór,
więc uważający się za zbawionych dalej myślą tylko o uzyskaniu zbawienia,
zamiast dostrzegać potrzebę i właściwie rozwijać zbawione życie,
czym nie wydając owoców (Mt 7,19-20) świadczą, że zbawieni nie są
i wciąż potrzebują doświadczyć prawdziwej łaski nawrócenia…
Nakazana w parszy oliwa do lamp to też temat przypowieści Mesjasza,
w której „mądre panny” wcześniej kupiły odpowiednią ilość na całą noc,
a „głupim pannom” jej zabrakło i gdy odeszły kupić nie spotkały oblubieńca.
Wszystkie panny miały wybór czy i ile oliwy przygotują sobie na tę noc,
czy będą miały dodatkowy zapas na później, czy tylko to, co w lampie;
ale nie był to wybór w ramach pobożności i dobrego oczekiwania,
lecz jedynie wybór czy będą pobożne i gotowe, czy wcale nie;
którego konsekwencją jest właściwe postępowanie lub jego brak,
co do szczegółów czego dalszych wyborów już w praktyce nie ma,
bo albo uczyni się wszystko wystarczająco, albo za mało, czyli nie,
bo wzięcie zbyt mało oliwy byłoby jak nie wzięcie jej wcale,
dlatego wtedy „mądre panny” nie mogły się już podzielić,
z tymi, które wcześniej mogły odrzucić dobre rady i skarcenia
i zmarnowały szansę przygotowania się na ważną chwilę.
Czytanie do parszy z Brit Chadasza(h), Odnowionego Przymierza
kończy myśl o potrzebie posłuszeństwa i uległości przewodnikom,
którzy są odpowiedzialni i będą rozliczeni z prowadzenia innych
(więc biorą na siebie surowszy sąd Boga podejmując taką służbę);
ale słowa te poprzedza werset Hbr 13,9 z przestrogą o obcej doktrynie,
która nie przynosi pożytku, a jej uznanie i spełnianie może szkodzić;
w świetle czego zalecane posłuszeństwo nie jest bezwarunkowe,
lecz dotyczy tylko tych, którzy prowadzą wiernie i rzetelnie,
samemu trwając i spełniając to, czego naucza Słowo Boże,
a nie robią tylko jakieś atrakcyjne i efektowne pozory…
Warto więc uczciwie zastanowić się i samemu sobie odpowiedzieć,
czy to co się uważa lub jakie nauczania przyjmuje się od innych
sprawia, że ma się tą oliwę, której potrzeba by przystąpić do Boga,
czy też tylko pozornie usprawiedliwia obojętność i zaniedbanie,
z powodu których zostanie się z niczym przed zamkniętymi drzwiami
gdy dobrze pouczeni spełnią to, co dla nich prawdziwie dobre,
bo Bóg powołał i sprawił, że zechcieli dokonać takiego wyboru.
Chwała Bogu!
