Aby Duch Był Zbawiony

Czas czytania: 18 minut

Komentarz do parszy „Ki Tece” (części „Gdy Wyjdziesz”):
Debarim/5Moj/Deuteronomion/Pwt 21,10-25,19Iz 54,1-101Kor 5,1-5.
Postawa konieczna aby duch był zbawiony – czyj i w jaki sposób.

Rozważanie należy zacząć od samodzielnego
przeczytania lub wysłuchania fragmentów Biblii.

1. Wcześniej Omawiane Zagadnienia

Tematy tego czytania inne niż omówione w tym tekście,
były komentowane w poprzednich cyklach czytania Tory:
– wyjaśnienie Prawa możliwości wzięcia branki;
– właściwy sens postanowień „soboru” w Jeruszalaim;
– właściwe podejście do „7 Przykazań potomków Noacha”;
– wyjaśnienia kilku innych Przykazań z tej parszy;
– sens Prawa o rozwodach, odpowiedzialność mężczyzn;
– ważność zawarcia małżeństwa wobec Praw o rozwodzie;
– dosłowny i duchowy sens ogrodzenia na dachu;
– Ustanowienia (Przykazania) jakie Bóg dał w parszy Ki Tece;
– wyruszenie na wojnę i walka według Boga i Tory – czy, kiedy, jak…
Są one rozważane we wcześniejszych artykułach:
– Dojście do Celu Przykazania;
– Miłość Wobec Przeciwności;
– Warunki Zawarcia Małżeństwa;
– Zabezpieczony Dach;
– Ustanowienia Boga w Parszy Ki Tece;
Gdy Wyruszysz na Wojnę…

Poprzednie komentarze rozważają już praktyczne i duchowe treści parszy,
więc warto kliknąć i otworzyć artykuły wskazane w odnośnikach powyżej.

2. Aby Duch Był Zbawiony

W związku z tym, że w treści parszy „Ki Tece” zawarte są między innymi
zakaz praktykowania nierządu oraz nakaz osądzenia i ukarania grzechu,
jako czytanie z Pism Apostolskich został do niej wybrany fragment 1Kor 5,1-5,
w którym jest mowa potrzebie usunięcia nierządnych członków społeczności.
W zakresie czynności, jakie zbór musi wykonać, tekst nie pozostawia wątpliwości,
ale jeśli chodzi o znaczenie i skutki tego, niektóre przekłady są bardzo mylące,
dlatego trzeba zwrócić uwagę na to, co dokładnie mówi oryginał:

1Kor 5,3-5:„ἐγὼ μὲν γάρ ὡς
ἀπὼν τῷ σώματι παρὼν δὲ τῷ πνεύματι
ἤδη κέκρικα ὡς παρὼν τὸν οὕτως τοῦτο κατεργασάμενον
ἐν τῷ ὀνόματι τοῦ κυρίου [ἡμῶν] Ἰησοῦ [Χριστοῦ], συναχθέντων
ὑμῶν καὶ τοῦ ἐμοῦ πνεύματος σὺν τῇ δυνάμει τοῦ κυρίου ἡμῶν Ἰησοῦ [Χριστοῦ]
αραδοῦναι τὸν τοιοῦτον τῷ Σατανᾷ εἰς ὄλεθρον τῆς σαρκός
ἵνα τὸ πνεῦμα σωθῇ ἐν τῇ ἡμέρᾳ τοῦ κυρίου [Ἰησοῦ]
„Ja prawdziwie bowiem [jak]
nieobecny_(będąc) tym ciałem, obecny_(będąc) zaś tym duchem
już osądzać_(zacząłem) jak obecny_(będąc) ten tak tego sprawcą_(będącego).
W tym imieniu tego władcy [naszego], Jeszui [Mesjasza], zebranymi_(zostawszy)
wy i ten mój duch z tą mocą tego władcy naszego, Jeszui [Mesjasza],
wydajcie tego takiego temu przeciwnikowi ku zagładzie tego ciała
by ten duch zbawiony_(został) w ten dzień tego władcy [Jeszui].

W wersecie 1Kor 5,5 głównie katolickie przekłady tego fragmentu
(np. Biblie Tysiąclecia, Warszawsko-Praska, Paulistów, Kowalskiego, Sterna)
mają dodatkowe słowa jego ducha”, „dusza jego, „aby jego duch był ocalony”,
co błędne i absurdalnie sugeruje „ocalenie usuniętego za śmiertelny grzech,
co mogłoby skłaniać ludzi ku bardzo złym postawom i niemoralnym czynom
opartym na przekonaniu, że grzech i wyłączenie to pewna droga do zbawienia,
co oczywiście nie ma nic wspólnego z prawdą na ten temat.

W rzeczywistości oryginał 1Kor 5,5 nie zawiera słowa oznaczającego „jego”
i sam ten werset nie rozstrzyga czyj duch ma być ocalony w Dniu Pańskim;
ale dalszy kontekst tego tekstu wyjaśnia to bardzo dokładnie, pewnie i inaczej,
bo 1Kor 5,6-8 mówi o byciu przaśnym i usuwaniu „kwasu” ze społeczności
wskazując, że to wy macie pozostać przaśni i być gotowi na godne świętowanie;
zatem wyraźnie chodzi o „ducha waszego”, „ducha zboru”, „ducha społeczności”,
jak to jako jedyny w samym tekście wyjaśnia przekład Towarzystwa „Strażnica”
(jednak właściwie powinno to być uczynione w komentarzu lub w nawiasie,
żeby było widoczne, że to nie słowo oryginalne, a objaśniający dopisek,
co do czego znacznie poważniejszy błąd mają przekłady dodające „jego”)
.

Poprawne zrozumienie i przedstawienie tej sprawy jest bardzo ważne;
bo nie można uważać ciężkiego grzechu i wyłączenia za drogę do zbawienia,
bo samo to w żaden sposób nie prowadzi do Boga i nie czyni człowieka lepszym,
a usunięty powinien mieć świadomość, że zrezygnował i utracił swą szansę,
bo dopiero taka myśl może (ale nie musi) go znów doprowadzić do nawrócenia…

Człowiek usunięty ze społeczności za grzech wciąż ma szansę zbawienia,
ale musi żałować swego błędu, nawrócić się i poprawić w praktyce,
przyjść do społeczności, zaświadczyć o zmianie i prosić o ponowne przyjęcie
godząc się, że podlega ono osądowi i warunkom jakie się mu wyznaczy.

O możliwości powrotu do społeczności po usunięciu świadczy 2Kor 2,5-10;
gdzie apostoł napisał później o okazaniu miłosierdzia ukaranemu wcześniej;
a także haftora(h) do tej parszy, gdzie sam Bóg mówi o przyjęciu Iszraela
ukazując relację między Sobą i społecznością w podobieństwie małżeństwa
i wprost stwierdzając o przyjęciu oddalonej wcześniej niewiernej żony,
która dopuściła się nierządu – bałwochwalstwa, ale nie przymierza z bożkami.

Podobieństwo relacji z Bogiem do małżeństwa jest istotne w tej sprawie
w kontekście możliwości ponownego małżeństwa po rozwodzie według parszy;
bo jest to dopuszczalne tylko jeśli oddalona żona nie zawrze innego małżeństwa,
zaś gdyby wyszła za drugiego męża, to nie może nigdy wrócić do pierwszego
(zakaz przyjęcia oddalonej żony jest podany po takim warunku i od niego zależny).
Oznacza to, że żona oddalona z powodu nierządu (a nie skazana za to na śmierć),
o ile oczyściła się z grzechu i pozostała sama, a nie związała z kimś innym
może wrócić do pierwszego małżeństwa jeśli mąż też zechce ją znów przyjąć.

W związku z tym powrót usuniętego grzesznika do społeczności
jest uzależniony od jego postawy i dalszego życia po wyłączeniu:
– jeśli pozostając samemu doświadczy żalu i się poprawi, może powrócić;
– jeśli się założy lub oficjalnie przystąpi do innej społeczności, nie ma powrotu.

Istotne jest w tym także zachowanie innych członków wobec wyłączonego,
bo taka osoba potrzebuje poczuć „duchowy głód”, musi jej tego brakować,
musi mieć świadomość straty wszystkiego, co dawało trwanie wśród wiernych;
więc jeśli np. nadal będzie otrzymywać wsparcie będąc poza społecznością,
to uzna taki stan za dobry, przyzwyczai się i utwierdzi w swojej postawie,
w konsekwencji czego poprawa ani właściwy powrót nie nastąpią.

Błędna interpretacja o tym, że wyłączenie ma skutkować zbawieniem grzesznika
opiera się na ogólnie słusznej zasadzie sprawiedliwości mówiącej o tym,
że to samo przestępstwo nie może być osądzane i karane wielokrotnie
(co skutkowałoby pomnożeniem za ażdym razem właściwie zasądzonej kary),
z której wywodzony jest wniosek, że raz ukarane nie podlega już osądowi.
Błąd polega tu jednak na tym, że zakazane są całkiem niezależne procedury,
które nie biorą pod uwagę tego, co już ustalono, orzeczono i wykonano
(więc stwierdzenie wykonania tego samego oznacza, że nie ma nic do dodania);
podczas gdy sąd wyższego rzędu może sprawdzić i skorygować wyrok,
w tym zarówno anulować karę i przyznać odszkodowanie za niewłaściwą
jak i uznać, że kara nie była wystarczająca do winy i wyznaczyć surowszą;
wobec czego wyrok ludzi nie jest sposobem na ominięcie wyroku Boga,
bo Bóg sprawuje Sąd ponad wszystkimi osądami ludzkimi.

Choć sensem 1Kor 5,5 jest usunięcie grzesznika, żeby zachować świętość społeczności,
bo własna świętość jest konieczną podstawą, żeby móc pomagać uświęcać innych;
to wersetu tego nie należy rozważać pochopnie i ograniczać tylko do tego aspektu,
bo właściwe postępowanie może uratować też wyłączonych za poważne grzechy,
choć nie jest to podstawowy cel ani pewny efekt takiej decyzji i działania.

W kontekście tego, co zostało już rozważone trzeba też wziąć pod uwagę
mocne stwierdzenia takie jak zapisane w Hbr 6,4-6 oraz w Hbr 10,26-29,
które mówią o niemożliwości nawrócenia tych, którzy odpadli od wiary
oraz tych, którzy świadomie grzeszą – dokonali wyboru z konsekwencjami,
wobec czego czeka ich pewna i surowa kara za zupełne wzgardzenie Bogiem.

Niektórzy powołując się na te słowa twierdzą, że zakazują przyjmowała wyłączonych;
ale faktycznie nie ma tu zakazu wobec tych, którzy nawrócili się bez naszej pomocy,
więc nie jest w ludzkiej mocy podważać to, że Bóg ich pobudził i dał taką możliwość;
Biblia mówi o niemożliwości doprowadzenia do nawrócenia i tego nie należy próbować,
a 1J 5,16 mówi nawet, że o popełniających grzech śmiertelny nie należy się modlić…

Ez 18,21-23 oraz Ez 33,14-16 mówią wprost o tym,
że nawet gdy Bóg powie komuś, że musi umrzeć za swoje grzechy,
jeśli ta groźba doprowadzi go do nawrócenia i poprawy postępowania,
to będzie żył w związku naprawieniem szkód i dobrymi czynami…

Surowe Słowa Boga należy więc rozważać najpierw jako wezwanie do poprawy,
a jako wyrok dopiero w razie jej nie dokonania w udzielonym na to czasie.
Wskazuje to też, że ciężkie grzechy i wyłączenia ze społeczności za nie
to nie jest błaha sprawa i nie należy podchodzić do tego lekko
ani pozwalać sobie na to, żeby coś takiego się zdarzało…

Możliwość dania szansy nawracającemu się po grzechu istnieje;
ale nie należy tego nadużywać praktykując odejścia i powroty,
nie można na przemian być i nie być z Bogiem po kilka miesiący;
lecz trzeba starać się, żeby przemiana była trwale ku dobremu.

Spory o Poglądy Religijne i Wyłączanie za GrzechPrzykład z czytania opisuje osądzenie jednego ciężkiego grzechu,
ale jasne jest, że osądzać i karać trzeba też inne, w tym za nie wyłączać;
nieco inną sprawą są jednak opinie i poglądy w sprawach wiary,
co do czego różne społeczności religijne mają różne podejście:
– wiele wymaga uznawania swojego oficjalnego nauczania
i różnice zdań traktują jak grzechy wyłączając za takie stanowiska;
– niektóre dopuszczają możliwość dyskusji o tym, co głoszą,
więc można przedstawić odmienny pogląd lub krytykę głoszonego,
w następstwie czego otrzyma się wyjaśnienia i obronę nauczania,
a zdarza się też, że doprowadza to do jego poprawy i rozwoju…

Które podejście jest w tym zakresie właściwe i dlaczego?
W ocenie trzeba wziąć pod uwagę o pogląd w jakiej sprawie chodzi,
bo w rzeczywistości istnieją tematy, które muszą być traktowane różnie:

  1. Są zagadnienia ciekawe i pouczające, więc ważne w nauczaniu,
    w których dowody nie wystarcząją do dokładnego rozstrzygnięcia,
    zatem faktem jest brak pewności i potrzeba dalszego poszukiwania,
    dlatego otwartość i możliwość dyskusji jest tu potrzebna i dobra;
    np. kilka miesięcy temu przedstawiona była droga do Góry Synaj,
    co do czego przedstawione argumenty nie muszą wszystkich przekonywać
    i mimo wielu dowodów ktoś może wciąż uznawać inny wariant trasy,
    w tym np. opowiadać się za jedną z bardziej tradycyjnych hipotez.
  2. Są zagadnienia wykładni i sposobu stosowania Przykazań,
    które dotyczą spraw obecnie niemożliwych do spełnienia,
    np. porządku składania oddań (ofiar) w Świątyni, której nie ma;
    wobec czego różnice zdań, w tym błędy, nie mają konsekwencji,
    bo nawet jeśli ktoś obecnie się w tym zakresie poważnie myli,
    to gdy posłany sługa Boga doprowadzi do odbudowy Świątyni
    wraz z tym objawi i przywróci stosowanie właściwego sposobu
    ,
    zatem najważniejsza jest gotowość, żeby go wtedy wysłachać
    i uznać to, co przedstawi, nawet gdyby wymagało to zmian u siebie
    (choć oczywiście prawdziwy prorok musi obronić zgodność z Torą,
    więc nim przyjmie się jego słowa, można żądać uzasadnienia)
    .
  3. Są zagadnienia halakh – sposobów spełniania Przykazań,
    których pewne aspekty pozostają w Torze nierozstrzygnięte
    (np. dlatego, że temat zaistniał dopiero po czasach biblijnych)
    i członkowie społeczności orzekli jak będą je rozumieć i spełniać.
    W tej sprawie np. Ewangelie, Talmud i inne teksty historyczne
    świadczą o stronnictwach i podziałach wewnątrz judaimu,
    np. peruszim (faryzeuszach) i cedukim (saduceuszach) (Dz 23,6-9),
    a także esijim (esseńczykch) czy Beit Hilel i Beit Szamai,
    które miały różne interpretacje Tory i sposoby postępowania,
    tolerowane mimo sprzeczności ze stanowiskami innych.
    Nie oznacza to jednak pełnej swobody w tym zakresie,
    bo nie można uznać Przykazania za całkiem nieważne
    i ogłaszać wykładni, która zupełnie omija jego stosowanie,
    nie można też nie spełniać czegoś bez poważnego powodu,
    dlatego jeśli nie wiesz czemu możesz tak czynić, to grzeszysz
    i trzeba umieć uzasadnić i obronić swoje zrozumienie i praktykę,
    bez czego własny sposób postępowania może być grzechem (Rz 14,23).
    Nie było też tak, że ktoś był w społeczności, z którą się nie zgadzał,
    ale przystępował do tej, której wykładnię uznawał za właściwą
    i zasadniczo zgadzał się z orzeczeniami, jakie wydawali jej starsi
    (co nie oznaczało braku spraw poddawanych weryfikacji i poprawie),
    bo uznanie wyroku Sądu też jest nakazem Prawa Boga.
  4. Są Przykazania, które precyzyjnie i jasno określają sposób spełniania,
    więc nie można poddawać w wątpliwość ani dyskutować o innym postępowaniu;
    np. nie może być podważana ważność Szabatu ani dni, w które przypada,
    bo w Tora(h) wielokrotnie wprost mówi o co 7., zawsze 7. dniu tygodnia.
    Ważnym przykładem tego jest też kończąca parszę pamięć o Amaleku,
    będąca nakazem uważania go za wroga aż do ostatecznego zniszczenia.
    Gdyby hipotetycznie ktoś stwierdził, że Amalek stracił swą tożsamość
    i po 3500 lat nikt nie wie czy od niego pochodzi i nie postępuje jak on;
    to trzeba przypomnieć że np. Strefa Gazy jest przy terytorium Amaleka,
    zaś Iran to Persja, gdzie był Haman, potomek Agaga, króla Amalekitów
    i wpływy Ameleka wciąż wzbudzają tam największą nienawiść do Iszraela
    oraz działania mające na celu zniszczyć biblijny Lud Boga.
  5. Najważniejszym Przykazaniem określającym poglądy, przekonania i wiarę
    jest mówiące o Jedyności Boga, co stanowi fundament wszystkiego innego.
    Jedyny Bóg to pewny najwyższy autorytet, który koniecznie trzeba uznać
    i podporządkować się we wszystkim, co ustanowił i dał nam do spełnienia
    ;
    podczas gdy z mnogości bożków zwykle wybiera się te, które się akurat chce,
    bo wszystkich nie sposób nawet znać ani tym bardziej spełniać ich zasady,
    bo ludzie wymyślają i ustanawiają je według własnych potrzeb i interesów,
    a następnie uczestniczą w tych kultach, które pasują do ich przekonań, np.:
    – jedni czczą bożka wstrzemięźliwości, a inni bożka rozpusty;
    – jedni czczą bożka uczciwości, a inni bożka złodziejstwa;
    – jedni czczą bożka pokoju, a inni bożka wojny;
    lub zmieniają czczone bożki zależnie od sytuacji.

Biblijny Bóg jasno i pewnie stwierdził fakt,
że ustanowił Prawo, które trzeba spełniać i nie można go zmienić;
dlatego wywodzący się z pogaństwa „chrześcijanie” chcąc czegoś innego
potrzebowali wprowadzić „drugą tożsamość boga” dającą im wybór
mimo tego, że prawdziwy Mesjasz nie dał ku temu żadnych podstaw,
ale fałszywemu „Chrystusowi” mogą przypisać cokolwiek im się podoba;
dlatego „ubóstwianie syna” to bardzo poważna herezja i ciężki grzech,
który czyni z takiego „chrześcijaństwa” typową pogańską religię,
w której to ludzie mają wyższość nad swoimi bożkami
i to ludzie rządzą, bo wybierają kogo kiedy czczą.

Pomimo tego, że pewne rozpoznane stanowiska nie mogą podlegać dyskusji,
bo w świetle już znanych faktów jest zupełnie jasne, że nie mogą być inne;
nie można w nastawieniu do sprawy pomijać też tej historycznej prawdy,
że po powszechnym odstępstwie i zapomnieniu wierności biblijnej prawdzie
odkrycie i powrót do niej stał się możliwy właśnie na drodze dyskusji i sporów,
w których poddawano w wątpliwość obowiązujące dogmaty „Kościołów”
i dotąd uznawane i bronione stanowiska zostały merytorycznie obalone;
a „chrześcijańscy” reformatorzy obierający kierunek judaizmu mesjańskiego
przyjęli stanowiska, których wcześniej nie chcieli i które stanowczo odrzucali
dlatego, że fakty z Biblii przymusiły do dokonania takiej zmiany;
czego kontynuowanie wciąż może być potrzebne i ważne…

Aby „nie wylać dziecka z kąpielą”
i nie stracić możliwości poprawy, która wciąż może być potrzebna,
istotne jest zatem, żeby możliwość dyskusji istniała i miała warunki:
powodem podjęcia tematu musi być nowo dostrzeżony fakt z Biblii,
który dotąd nie był znany lub brany pod uwagę w wykładni sprawy;
wszystkie dotąd uwzględniane fakty z Biblii muszą nadal takie być,
a pod wpływem nowych może zmienić się jedynie ich interpretacja,
żeby zrozumienie stało się pełniejsze, ale nie po prostu przeciwne.

Do podjęcia społecznej dyskusji o zmianie stanowiska nie wystarczy,
że komuś nie spodobało się jakieś wygłoszone na zgromadzeniu nauczanie
ani że ktoś stwierdził, że nie zgadza się z obowiązującym poglądem;
bo żeby móc wiedzieć o tym, że przedstawi się w dyskusji nowy fakt,
trzeba najpierw znać fakty już uwzględniane w aktualnym uzasadnieniu
,
a zatem najpierw uczciwie poznać i zrozumieć obowiązujące stanowisko,
np. cierpliwie wysłuchać i rozważyć cały wykład, który je przedstawia;
nie zaś od pierwszego zdania, które się nie spodobało i wywołało sprzeciw,
zacząć obmyślać swoją odpowiedź, którą szybko da się na to w gniewie.
Jeśli w wysłuchanym wykładzie okaże się, że na jakiś argument odpowiedziano,
że jakiś fakt jest uwzględniony i obowiązująca wykładnia go nie ignoruje,
ale przedstawia jego spójne z nią znaczenie wraz z jego uzasadnieniem
;
to nie ma żadnego sensu podnoszenie tego argumentu bez dodatkowych,
które wskazywałyby i uzasadniały potrzebę zmiany jego interpretacji,
zatem ewentualna odpowiedź wymaga lepszego przygotowania,
co bez znajomości krytykowanego stanowiska nie jest możliwe.

Jeśli ktoś polemizuje ze stanowiskiem, z którym się nie zapoznał,
to nie tylko nie wie, czy cokolwiek wniesie do dyskusji w sprawie,
ale walczy z własnym wyobrażeniem, a nie faktycznym poglądem,
więc obala zmyśloną przez siebie fikcję i oszukuje samego siebie,
podczas gdy stanowisko drugiej strony pozostaje nietknięte.

Starożytny grecki filozof Heraklit z Efezu stwierdził,
że „wszystko płynie” / „nie da się wejść 2 razy do tej samej rzeki”,
co wyraża myśl, że nawet jeśli powtarza się dokładnie tę samą czynność,
to za każdym razem zachodzi ona inaczej, bo jakieś czynniki się zmieniają
(woda w płynącej rzece jest zupełnie inna niż była przy poprzednim wejściu).
W zakresie dyskusji spornych spraw wiary konieczną różnicą musi być,
że pomiędzy kolejnymi próbami trzeba się czegoś nauczyć na ten temat
i przystąpić do rozważania z lepszym zrozumieniem i nowym argumentami

(zmieniając swoje stanowisko lub dostarczjąc innym powody by to uczynili),
bo tylko wtedy rozmowa może dać lepsze efekty niż wcześniej.

Niezależnie od oryginalnego sensu wspomnianego przysłowia
istnieje też inna wersja „nie wchodzi się 2 razy do tej samej rzeki”
mówiąca, że nie powtarza się ryzykownych i szkodliwych czynności
(jeśli kogoś przy próbie przeprawy porwał nurt i niemal stracił życie,
to następnym razem poszuka bezpieczniejszego miejsca, mostu lub łodzi)
;
zatem nie należy trwonić czasu na ponowne podejmowanie sporów,
w których nie ma nowych argumentów, a tylko zatwardziałość i upór

kogoś, kto nie chce przyjąć faktów, a trwać w częściowym zrozumieniu
i do tego ciągnąć innych ku wycofaniu się do wcześniejszego błędu.

Ostatecznie jest więc tak, że choć poglądy w sprawach wiary nie muszą być grzechem,
to zależnie od tematu i postawy człowieka mogą być grzechem i powodem wyłączenia,
bo Boże Prawo nie pozwala podważać i zmieniać tego, co już pewnie ustanowione,
a podjęcie zasadnej dyskusji musi mieć rozsądne powody w odkrytych faktach.

Aby duch był zbawiony w Dniu Pańskim
trzeba zachować swą świętość i pomagać w tym innym,
dlatego trzeba utrzymywać czystość społeczności wiernych,
w której mamy sobie w tym pomagać, a nie przeszkadzać,
razem się rozwijać i wzrastać w świętości, a nie odstępować;
bo utrzymywanie właściwego kierunku na wąskiej drodze
jest konieczne, żeby osiągnąć ostateczny cel.

Chwała Bogu!

Wyraź opinię o artykule:

Click to listen highlighted text!